Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

AFP PHOTO / GABRIEL BOUYS

Co dalej, Italio

Piotr Kowalczuk

Groźba bankructwa państwa zmiotła ze sceny premiera Berlusconiego i jego rząd. Z głębokiego kryzysu kraj ma wyprowadzić apolityczny profesor ekonomii Mario Monti, ale zadanie jest niełatwe

Włoska klasa polityczna w śmiertelnym klinczu walki o władzę co najmniej od lata sprawiała wrażenie ludzi zbyt zajętych tymi zapasami, by dostrzec nadciągającą katastrofę. Wieszczył ją tzw. spread, czyli różnica w oprocentowaniu niemieckich i włoskich dziesięcioletnich obligacji państwowych. Od lata wiadomości o spreadzie otwierają we Włoszech dzienniki radiowe i telewizyjne, bo to wskaźnik, który informuje, ile Italii przyjdzie zapłacić za obsługę horrendalnego długu publicznego (1,9 bln euro).

Można ten wskaźnik interpretować również jako stopień zaufania rynków do włoskich papierów dłużnych w porównaniu z obligacjami solidnych Niemiec. Od lata rozziew dramatycznie powiększał się, a rząd pośród karczemnych kłótni z opozycją, ze związkami zawodowymi, awantur wewnątrz koalicji rządzącej między partią Berlusconiego Lud Wolności a Ligą Północną wydał z siebie kolejno aż pięć ciągle poprawianych

i sprzecznych wersji ustawy oszczędnościowej. Ta ustawa była bardzo rozczarowującym, złym kompromisem, bo mówiła wyłącznie o cięciach i oszczędnościach, a nie wspominała niczego konkretnego o niezbędnych strukturalnych reformach państwa, które nadal wydaje więcej pieniędzy, niż ich ściąga. Ustawa była równocześnie wyrazem niemocy włoskiej klasy politycznej, która nawet w obliczu katastrofy grożącej finansom państwa nie potrafiła zdobyć się na konieczne, choć bolesne reformy.

Koniec starego układu

Jeśli przyjąć dość ryzykowne założenie, że rynki reagują logicznie i takie wskaźniki jak spread czy stan giełdy mogą służyć też za cenzurki wystawiane gospodarczym i ekonomicznym przedsięwzięciom rządu, gabinet Berlusconiego za tę ustawę dostał pałę, a na dodatek nieprzyjemną uwagę do dzienniczka wpisały Unia, MFW i EBC. Spread ciągle rósł, Berlusconi wezwany do Brukseli zamiast konkretów przedstawił list intencyjny, aż wreszcie w piątek 4 listopada państwu włoskiemu zajrzało w oczy widmo bankructwa. Koszta obsługi długu publicznego, czyli nowych pożyczek, by spłacić odsetki za stare, podskoczyły do ponad 7,5 proc., a za granicę bezpieczeństwa i wypłacalności przyjmuje się 7 proc. Italia do kwietnia 2012 r. musi zaś  w ten sposób „obsłużyć” ponad 200 mld euro długu, a niedługo potem dalsze 150 mld.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy