Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Ucieczka przed wolnością

Paweł Lisicki

Jedni twierdzą, że historia ruszyła w podskokach, inni dopatrują się zdrady. Dawno już żadna wypowiedź polityka nie wywołała takich emocji jak słowa Radosława Sikorskiego w Berlinie.

Na pewno należy go docenić za to, że tak jasno zarysował wizję federacyjnej Europy. Nie bał się też powiedzieć, że to Niemcy są największym beneficjentem Unii i że nie są one niewinną ofiarą rozrzutności pozostałych państw. Słuszne było również podkreślenie, że obecny kryzys gospodarczy nie jest skutkiem rozszerzenia Unii. Ale na tym moje pochwały się kończą.

Największym błędem ministra jest przeświadczenie, że rozpad strefy euro spowodowałby „kryzys apokaliptycznych rozmiarów”. Że doprowadziłby do załamania wspólnego rynku, a w konsekwencji do upadku samej Unii. Dlatego według Sikorskiego Europa staje przed wyborem: rozpad albo federacja. Ocalenie strefy euro staje się tym samym co ocalenie Unii, a ocalenie Unii to ocalenie demokracji.  

Pierwsze pytanie: dlaczego? Przecież zanim powstała strefa euro, Unia istniała i działała. Wspólny rynek nie oznacza jednej waluty, ale swobodę przepływu ludzi i kapitału. Rozpad strefy euro – z pewnością coś, czego należy uniknąć – wcale nie musi prowadzić do katastrofy. Dlaczego Sikorski rezygnuje z trzeźwej analizy? Dlaczego mówi: albo strefa euro, albo apokalipsa? Bo to pozwala mu usprawiedliwić program wzmocnienia władzy instytucji unijnych kosztem narodowych.

Widać to, gdy minister prezentuje pozytywny program zmian ustrojowych wspólnoty. Sikorski jest wyjątkowo dobitny, gdy mówi o nowych uprawnieniach organów Unii – komisja staje się w tej wizji superrządem, instytucją, która kontroluje gabinety państw członkowskich, nakłada na nie sankcje, ingeruje w ich politykę, nadzoruje gospodarkę – i wyjątkowo enigmatyczny, kiedy opisuje, na czym miałoby polegać wzmocnienie ich demokratycznej legitymizacji. Unia w oczach ministra to nie Europa ojczyzn, ale jednolite państwo sfederowane. Kiedy minister mówi o sferach, które mają pozostać w gestii państw narodowych – religii, obyczajach, stylu życia – występuje w roli budowniczego skansenów. Narodowa tożsamość zostaje sprowadzona do roli cepeliowskiej pamiątki.

Polski minister zachowuje się jak ktoś, dla kogo podmiotowość i demokracja przedstawicielska są ciężarami utrudniającymi sprawne zarządzanie. Wolność państw narodowych to w tej perspektywie niewczesna niesforność. Racja i zdrowy rozsądek nie są po stronie niepodległych państw, ale unijnych zarządców, mitycznych reprezentantów równie mitycznego europejskiego demosu. Co uderzające, towarzyszy temu apel do Niemiec, by śmiało realizowały swoją hegemonię.

Naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że wdrożenie programu Sikorskiego prowadziłoby do wzmocnienia siły największych graczy Unii, szczególnie Niemiec. Co z tego miałaby Polska? Tego zrozumieć nie potrafię.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez