Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Strategia przetrwania z wielkimi ustami

Igor Zalewski

Skąd bierze się pociąg do blond wulgarności, napęczniałych ust, tępego spojrzenia i powabności rodem z przydrożnych parkingów?

W sklepiku nieopodal mojego bloczydła miała miejsce następująca scena. Młody facet chce kupić jajka. – Poproszę tuzin – mówi. – E? – dziwi się ekspedientka zrobiona tak, jakby za chwilę miała wystąpić w teledysku Dody. – Poproszę tuzin jaj – ponawia prośbę młodzieniec. – To znaczy ile? – odpowiada pytaniem na pytanie sprzedawczyni.

Można pobiedzić nad słownictwem ludzi żyjących i pracujących w – było nie było – stolicy sporego europejskiego kraju. Można też zadumać się nad tym, nad czym zadumałem się ja: dlaczego tak wiele naszych rodaczek usilnie stara się wyglądać jak – za przeproszeniem – lachociągi.



Z moich amatorskich wyliczeń wynika, że jakieś 15 proc. kobiecej populacji w wieku od 18 do 45 lat wkłada wiele wysiłku i pieniędzy w to, by stworzyć charakterystyczną mieszankę koloru blond, wulgarności, napęczniałych ust, tępego spojrzenia i powabności rodem z przydrożnych parkingów. Przy czym zjawisko to nie dotyczy wyłącznie głupiutkich panienek z granicy marginesu społecznego. Potrafię wskazać przynajmniej dwie bardzo znane dziennikarki (przy czym żadna nie jest Zbigniewem Hołdysem), które spokojnie mogłyby zostać twarzami sieci sex-shopów Beate Uhse. Może nawet czymś więcej niż twarzami.

Skąd zatem ten pociąg do taniej blond wulgarności? Historyjka z tuzinem jaj coś podpowiada: bez wątpienia wrodzona tępota odgrywa pewną rolę, ale trzeba sięgnąć głębiej. Sięgam i moja hipoteza jest taka: kobiety starają się wyglądać jak lachociągi (obiecuję, że ostatni raz używam tego słowa), ponieważ takie jest oczekiwanie mężczyzn.

Dzieje się tak, gdyż w dzisiejszych czasach pornografia jest równie łatwo dostępna jak jogurt naturalny, a nawet bardziej – po jogurt trzeba wychodzić z domu. Na pornograficzne strony internetowe zdarzyło się wejść (powiedzmy, że przypadkiem) większości męskich użytkowników sieci. Obcowanie z wirtualnym seksem pozostawia jednak ślady – kształtuje estetyczne potrzeby użytkowników.

Niedawno na wakacjach w Egipcie widziałem następującą parę: 50-latek o posturze Edwarda Miszczaka (znaczy nie za wielki i raczej kulkowaty) oraz 20-letnia blond gigantka z twarzą równie enigmatyczną co Antarktyda. Para była groteskowa i powszechnie się z niej podśmiewano, ale kiedy żony nie patrzyły, mężowie zerkali tyleż tęsknie, co pożądliwie ku wielkim ustom i innym częściom ciała turystki (ona, kurczę, wszystko miała wielkie). Oni też by chcieli do erotycznego raju, który wcześniej widzieli tylko na ekranie swego kompa. Chociaż na chwilę.

Tak że jeśli za chwilę spotkacie, panie lub panowie, cycatą blondynę o ustach suma, która nie wie, co to tuzin, to nie patrzcie na nią pogardliwie. Ona jest, jaka jest, bo wyczuwa, czego potrzebują samce. To świetna strategia przetrwania.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE