Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Wąsy dla Albańczyka

Nienawidzę świata reklam. To znaczy… czasami trochę go lubię. Tylko czy kabaret Mumio kiedyś mnie do czegoś zachęcił?

Piotr Zaremba

Tym razem Serce i Rozum są jacyś zbyt skomercjalizowani – pomyślałem, kiedy zobaczyłem, jak ci dwaj śpiewają „Susannę”, a właściwie wariację na jej temat, opiewającą laptopy i piloty. Nie, nie zwariowałem.

Serce i Rozum występują w cyklu telewizyjnych reklam Telekomunikacji Polskiej. I budzą moją sympatię. Choć nie są ludźmi, raczej pacynkami, a na dokładkę symbolami. Żeby wykreować ich osobowości, wystarczyło parę grepsów. A mimo to, co poradzę, gadatliwe Serce przypomina mi mojego kolegę. Śmieszy mnie każdy jego szczebiot.




Po tym wyznaniu poczynię inne, banalniejsze. Telewizyjne reklamy odbieram generalnie w kategoriach inwazji w moje progi, jak bohater „Dnia świra” Marka Koterskiego. Nie chodzi już nawet o to, że ich twórcy gotowi są wprząc do swych celów wszystkie świętości, kody kulturowe. Tego jest akurat w polskich telewizjach mniej, niż by na to wskazywał ogólny stan popkultury.

Ale mam wrażenie, że Koterskiego drażniło, to szczególne osaczenie przez świat materii. Gdy choroby sąsiadują z pięknym ciałem, łupież z rączym samo-chodem. Trudno znieść, gdy opowieści o kawałkach jedzenia wpadających pod protezę  zmieniają się w mgnieniu oka w pseudoerotyczne wygibasy Mulata z cudzoziemskim akcentem.

Dodałbym własne porachunki. Nie cierpiałem na przykład reklam, w których chłopiec unika pocałunku hożej dziewczyny, bo wołają go na żarcie (Pudliszek!). Ludzie, co wy propagujecie? To nawet nie hedonizm!

Kiedyś marzyłem o cywilizowaniu tego świata, wzywałem, żeby pilnować przerywania filmów we właściwych momentach, tak aby nie psuć scen  subtelnych, nie gubić sensu. Dziś zwątpiłem, wszyscy traktują  reklamy jako coś nieuchronnego, jak pogodę.

A jednak z morza głupstw wyłania się co rusz perełka. A to Serce i Rozum, a to rezolutny grubasek reklamujący Tesco. Mogę się gapić wiele razy na sekwencję tłumaczenia na albański i szukania w związku z tym wąsów w Internecie. To naprawdę dowcipne. Nie wierzycie? Sprawdźcie. To  muszą robić wybitni spece od kreślenia ludzkich charakterów kilkoma kreskami.

I tylko to pytanie: co reklamują ludzie szukający wraz z tłumaczką „z albańskiego właśnie” kon-kretnych wąsów? Nie pamiętam.

Jestem  wyjątkiem? Przeczytałem gdzieś, że kabaret Mumio pracujący dla Plusa miał już kłopoty w związku z pytaniem: czy nie przyćmiewacie produktu? A mają czym, każda ich mina to perełka. Nic z tych min nie wynika, poza małą prawdą o człowieku. Ale jaka się za nią kryje telekomunikacyjna usługa? Może w rek-lamie nie warto być za dobrym?

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?