Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Trzymam z Angelą Merkel

Piotr Gabryel

Po nas choćby potop. Po nas? Niezupełnie. Problem w tym, że akurat ten potop pochłonie także nas

Utopmy się – brzmią dobre rady, słane codziennie niemal z każdego zakątka świata. Tak radzi „wujek dobra rada” Barack Obama i wielu, wielu innych polityków; także ci, po których nigdy byśmy się takich rad nie spodziewali.

Ba, tak radzi także wielu uznanych ekonomistów. Powiadają: zrobiliśmy już tyle niewybaczalnych głupstw, zabrnęliśmy tak daleko, że teraz nie mamy wyboru. Po prostu włączmy maszyny drukarskie i utopmy wszystko oraz wszystkich w morzu drukowanego pieniądza.

Zalejmy papierowym euro każdy zakamarek rynku, każdą rodzinę. A potem niech gilotyna inflacji zrobi swoje. Niech inflacja sięgająca 10, 15 czy 20 proc. przetoczy się przez Europę i odbierze nam część dorobku naszego życia, bo tchórzliwi politycy nie mieli i nie mają odwagi i/lub pomysłu na przeprowadzenie w naszych krajach zmian, które pozwoliłyby uniknąć najgorszego.

Polacy całkiem niedawno – w rezultacie bankructwa PRL – sami cudem wyszli z opresji hiperinflacji. Ten rozdział w najnowszych dziejach naszego państwa dobrze przypomina wydany niedawno przez Narodowy Bank Polski album poświęcony twórczości Andrzeja Heidricha, jednego z najwybitniejszych twórców polskich banknotów. Na kartach dzieła doskonale zobrazowano, jak przyspieszały maszyny drukarskie w odzyskującej niepodległość Polsce, wypuszczając – w pogoni za galopującą inflacją – banknoty o coraz wyższych nominałach: w 1989 r. – 20 tys. zł (Maria Skłodowska-Curie) i 50 tys. zł (Stanisław Staszic), w 1990 r. – 100 tys. zł (Stanisław Moniuszko) i 500 tys. zł (Henryk Sienkiewicz), w 1991 r. – 1 mln zł (Władysław Reymont), a w 1992 r. – 2 mln zł (Ignacy Jan Paderewski). W 1995 r. miał się jeszcze pojawić banknot o nominale 5 mln zł (Józef Piłsudski), ale na szczęście udało się okiełznać inflację i przygotować denominację.  

Niestety, mimo tych traumatycznych przeżyć sprzed niecałych dwóch dekad próżno w tej sprawie szukać dowodów zdrowego rozsądku wśród prominentnych Polaków, których głos byłby słyszany nie tylko w naszym kraju. Jak się wydaje, już chyba tylko Niemcy próbują bronić Europę przed współczesnymi barbarzyńcami namawiającymi do uruchomienia maszyn drukarskich i puszczenia ich na pełną moc. Można dodrukować pieniądze, lecz nie da się dodrukować wzrostu gospodarczego – wskazuje Angela Merkel. Ale czy kogoś to jeszcze obchodzi? I jak długo w swym uporze zdoła wytrwać kanclerz Niemiec? W każdym razie tak długo, jak jej się to będzie udawało, będę ją w tej sprawie popierał.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość