Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Groźba zniewolenia

Od lewego

Groźba zniewolenia

Janusz Rolicki

Przez Polskę przewalają się protesty przeciwko rzekomo zagrożonej przez Brukselę i Berlin naszej suwerenności. Protestujący cierpią na amnezję. Nie zadają pytania: dlaczego Polska przez przeszło 200 lat, od Sejmu Niemego do 1939 r., była zdolna do zapewnienia sobie tylko 20 lat niepodległości. Po doświadczeniach września stało się jasne, że naszą niepodległość musimy oprzeć na nowych zasadach. Dlatego o Unii Europejskiej równych państw i narodów jako jeden z pierwszych w latach wojny mówił publicznie Władysław Sikorski. Jego marzenia okazały się mrzonką na całe 50 lat. Premier na obczyźnie rozumiał, że jedynym antidotum na zniewolenie ze strony potężnych sąsiadów może być związek równych i wolnych państw.

Dla Polski alternatywą była dominacja bądź rozbiory. Stalin także doskonale to pojmował i dlatego przesunął nasz kraj daleko, jak na szynach, na Zachód. Gdy w roku 2004 wstąpiliśmy do UE – sojuszu, który nigdy nie zostanie zdominowany przez supermocarstwo typu ZSRR bądź USA – wydawało się, że złapaliśmy Pana Boga za nogi. I tak też było. Dawał temu wyraz zakulisowy konstruktor zmian Jan Paweł II. Niestety, głupota narodowa, podstawowy wróg Polaków, odezwała się ponownie. I znowu jesteśmy karmieni kłamstwami. I nieważne, czy politycy kłamią świadomie, czy cynicznie. Europa, jeśli ma dalej istnieć jako znacząca siła, musi się integrować. I dobrze, że Polska w tym procesie jest siłą proeuropejską. Alternatywą jest powrót do przeszłości, czyli groźba naszego zniewolenia. Powiedzmy jasno, dowiodła tego historia: w Europie bez UE, pomiędzy Niemcami i Rosją, nie ma miejsca dla suwerennej Polski.


Do prawego

Przecież się nie rozdwoję

Jerzy Jachowicz

Z okna swego skromnego pokoiku obserwuję przedświąteczną bieganinę mieszkańców stolicy za zakupami na wigilijny stół i prezentami pod choinkę. Mieszkam nisko, a przy mojej ulicy jest pełno atrakcyjnych na takie doroczne okazje sklepów. Przy światłach bijących z ich świątecznego wystroju mogę w nocy swobodnie czytać, bez korzystania z dodatkowej energii elektrycznej. Zdawać by się mogło, że powinien to być jeden z najwspanialszych okresów w roku. Pewnie dla wielu taki właśnie jest. Może nawet dla niektórych moich sąsiadów i odwiedzających ich krewnych z prowincji. Ale nie dla mnie. Nie interesują mnie zakupy, nie mam ochoty na czytanie, nie w głowie mi oszczędzanie prądu. Jedyny prąd, który mnie przeszywa, to niepokój o przyszłe losy polskiej lewicy. Dzisiejsza lewica podzielona jest między dwóch liderów. Starej, której korzenie sięgają w głąb PRL, przewodzi Leszek Miller. Doświadczony wilk, który w ostatnich tygodniach żelaznym uściskiem udusił młode hieny czyhające, by go rozszarpać. Zrobił to jednak z takim kunsztem, że hieny, odchodząc z podkulonymi ogonami, płakały ze wzruszenia. Mesjaszem nowej lewicy jest polityczny kameleon Janusz Palikot. Bliższy mi jest przywódca starej, choć nie za zasługi, lecz za jego ciepło i wyrozumiałość dla innych języków. Najbardziej przypadła mi do gustu riposta w debacie sejmowej, jaką dał Stefanowi Niesiołowskiemu: – „Mówię do ludzi rozumnych, więc nie do pana”.

W tej chwili Miller i Palikot toczą spór o to, której partii sztandar ma zawisnąć w Sejmie po usunięciu krzyża – SLD czy Ruchu Palikota? Czekam do 1 Maja. Jak się nie dogadają, przechodzę do prawicy. Tylko do której?

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej