Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Marsz Niepodleglosci i Solidarnosci w Warszawie, 13.12.2011 r. Okolo 10 tys. ludzi wyrazilo sprzeciw wobec oddawania lekka reka tak ciezko wywalczonej polskiej suwerennosci. fot. Kuba Kaminski

Odwrócone, krzywe lustro

Michał Karnowski

Podstawowym problemem polskiej demokracji są nieuczciwe media. Jeśli pozostaną w obecnej formie, to szanse na zmianę polityczną będą niewielkie

Nie było w Polsce po 1989 r. władzy, która mogłaby tyle, co obecna, której nie obowiązywałyby niemal żadne zewnętrzne ograniczenia. Nie było premiera, który mógłby tak jak Donald Tusk pozwolić sobie na każdą wpadkę i złamanie każdego słowa bez ryzyka poniesienia konsekwencji. Nie było siły politycznej tak totalnej, omnipotentnej, sięgającej wpływami do każdego obszaru życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego. Od ministerstw, przez policję, po większość samorządów. Od muzeów, przez media, po duże firmy. Wszędzie ta ekipa może wszystko. A najmniejsze podejrzenie o współpracę z opozycją czy nawet sympatię do niej powoduje wypchnięcie i miękkie represje.

Dla podzielających poglądy Platformy Obywatelskiej na polskie sprawy ten opis jest zazwyczaj nie do przyjęcia. Jest odrzucany, bo powoduje utratę dobrego samopoczucia, przekonania, że ich wygrane są zwycięstwami talentów i pracy. Jednak relacje wielu osób, także te zawarte w listach do „Uważam Rze”, przynoszą taki właśnie obraz rzeczywistości. Jak nigdy jeszcze w wolnej Polsce cała realna władza, wszystkie instytucje, wszelkie strumienie finansowe są we władaniu jednego środowiska politycznego. Kancelaria premiera i Pałac Prezydencki to zaledwie margines tych wpływów. Kluczowe znaczenie mają te nieformalne, trudne do uchwycenia, przezroczyste, ale twarde, wyraźnie odczuwalne, gdy próbuje się iść pod prąd.

Jakie szanse ma człowiek niepodzielający zachwytu Donaldem Tuskiem na karierę w mediach elektronicznych? Minimalne. Jakie szanse ma biznesmen finansujący nie „Krytykę Polityczną”, ale np. jedno z konserwatywnych wydawnictw już nawet nie na kontrakt rządowy czy samorządowy, ale po prostu na spokojne prowadzenie działalności? Zerowe. Prędzej czy później go dopadną. Ile wytrwa na swoim stanowisku dyrektorka szkoły czy kierownik muzeum udzielający miejsca ludziom pragnącym np. oddać hołd śp. Lechowi Kaczyńskiemu? Niedługo. Bo ta pamięć ma być zakazana. Wystarczy podciągnąć pod paragraf upolitycznienie, napuścić lokalną „Wyborczą” i sprawa załatwiona. Co innego, kiedy szkołę czy przedszkole zechce odwiedzić Donald Tusk. Wtedy trzeba wypucować podłogi i doceniać zaszczyt, jaki spadł na lokalną społeczność. To rozumie się samo przez się.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej