Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Wirówka zagłady

Krzysztof Czabański

Media głównego nurtu ułatwiają akceptowanie przez Polaków działań sprzecznych z polską racją stanu. Ba, nie dopuszczają do tego, żeby publicznie roztrząsano, na czym nasza racja polega

Jak wiadomo, co najmniej od czasów Szekspira, „w tym szaleństwie jest metoda”. Podobnie szaleństwo, jakie obserwujemy na polskiej scenie publicznej, politycznej i medialnej, odbywa się nie bez przyczyny i nie bez celu, który jest czymś więcej niż tylko niewinną zabawą. To metoda realizacji zamiarów. W tym przypadku zamiarów śmiertelnie niebezpiecznych dla państwa polskiego. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Trochę tak, trochę inaczej

Dobroduszny obserwator wydarzeń politycznych w Polsce od czerwca 1989 r. mógłby uważać, że mamy dziś do czynienia z prostą kontynuacją polskiej polityki zagranicznej, która po upadku komunizmu i ZSRR polegała – z istotnymi wyjątkami wprawdzie, ale jednak– na ścisłym – trochę nieraz „za wszelką cenę” – wiązaniu się z Zachodem dotychczasowych stronników Moskwy.

Było to widoczne już wtedy, gdy Polska została zaproszona do NATO w lipcu 1997 r., bo przecież to postkomuniści zawarli wówczas przyjaźń z Amerykanami. Wyrażało się to m.in. w staraniach Leszka Millera o przyjazd Kuklińskiego do ojczyzny, a przede wszystkim w zawiązaniu sojuszu służb specjalnych obu państw, także niezreformowanych i niezlustrowanych WSI. Doszło najpewniej do odwrócenia i przejęcia przez Amerykanów wielu struktur agenturalnych; znawcy tematu twierdzą, że w istocie tylko służb cywilnych, czyli z wyłączeniem wspomnianych WSI, które wprawdzie „przyjęły do wiadomości”, że współdziałanie z Amerykanami jest niezbędne i stanowi warunek ich przetrwania, ale przecież nie może oznaczać odwrócenia się od Rosjan. Na ile trwale czy skutecznie „odwrócono” cywilną agenturę, też trudno powiedzieć. Pytania o rolę służb specjalnych w III RP i zagraniczne ośrodki kierownicze tych służb to dobre, elementarne pytania, na które do dziś nie ma jednak odpowiedzi.

Generalnie rzecz biorąc, rządzący od jesieni 1997 r. politycy AWS nie mieli nic do powiedzenia w sprawie działań Amerykanów przygotowujących się do przyjęcia Polski do NATO, a sojusz postkomunistów z CIA mogli tylko przyjąć do wiadomości.

Jeszcze wyraźniej było to widać w czasie wstępowania Polski do Unii Europejskiej. Każda próba sformułowania polskich warunków członkostwa w UE napotykała zmasowaną kanonadę polityczno-medialną ze strony krajowych stronników Brukseli (czytaj: Berlina, Paryża lub Moskwy). Ale niezależnie od tego i niezależnie od wagi spraw stawianych przez różne grupy polityczne w kraju, a wymagających poszanowania przez Brukselę, polskie elity polityczne były w pozycji zdecydowanie słabszej. Przeważający był argument, że właściwie i tak nie mamy innej drogi, jeśli chcemy być krajem rozwijającym się i jeśli chcemy wyjść z postkomunistycznego zapyzienia. Stronnicy Rosji zakładali (niektórzy formułowali to wprost, tzw. otwartym tekstem), że Moskwa i tak będzie miała przeważający wpływ na Brukselę i Niemcy oraz zachowa swoje dominium w Polsce, jednak w pewnych bardziej cywilizowanych ramach. Przede wszystkim będzie jednak szanować prawo własności, co dla uwłaszczonego na majątku państwowym establishmentu miało zasadnicze znaczenie.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE