Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Walet ­czy ­blotka?

Waldemar Łysiak

Już prawie półtora miesiąca, od początku grudnia zeszłego roku, fruwają w naszych mediach nerwowe pytania małpujące Lisa: „Co z tą Polską?”. Czy w „nowej”, zreformowanej, przenicowanej dyscyplinująco wskutek kryzysu ekonomicznego Unii à la Neocesarstwo Niemieckie będziemy ważnym partnerem, czy raczej popychadłem większym niż dotychczas? Czy Merkelowska IV Rzesza zezwoli nam przynajmniej ocierać się o centrum, czy skaże nas na głęboką peryferyjność? Bliżej „panów”, czy bliżej „ciurów”? Poklepywanie Tuska po plecach przez zachodnich rozgrywających traci już piarowy walor, wzbudzając zgryźliwe szyderstwa ze strony prawicowej części sceny, według której jego ( tudzież Sikorskiego) klientelizm wobec mocarstw jest bliski zdradzie stanu i upokarzający Polskę (prof. B. Wolniewicz: „Tusk przyjmuje niemieckie odznaczenia państwowe, czego premier Polski w żadnym wypadku robić nie powinien!”, 2011). PiS ogłasza, że szkodzi to demokracji i zagraża suwerenności Polski ewentualną wasalizacją lub nawet landyzacją. Salon jednak stoi murem wokół Platformy, ufając Zachodowi tak, jak niegdyś ufał Kremlowi. Mogą salonowcy przeżyć drugie geopolityczne rozczarowanie...

Mogą je przeżyć z dwóch przyczyn. Po pierwsze dlatego, że Zachód jest głupi. I to na wszystkich szczeblach, od samej góry, do samego dołu. Przeciętny ( tzw. „statystyczny” ) Amerykanin uważa, iż Ameryka pokonała Hitlera w wojnie wietnamskiej pod Bagdadem, a jeśli ktoś bierze ten żart za szyty zbyt grubą nicią, to uprzejmie donoszę, że prezydent Obama w publicznym spiczu określił Polskę jako republikę radziecką (sic!). „Guardian”, „Times” i inne zachodnie media,recenzując film Wajdy „Ka­tyń”, ględziły o „wymordowaniu polskich oficerów przez nazistów” (sic!), a jankescy scenarzyści filmu o Holocauście dali scenę radosnej zabawy dzieci polskich i hitlerowskich w Łazienkach (sic!). Gdy zachodni dostojnicy, żurnaliści i twórcy są idiotami, to nie dziwmy się, że całe ich społeczeństwa są hordami niedouków — baranów, którzy nie rozumieją niczego.

Druga przyczyna jest ważniejsza: Zachód ma Polskę gdzieś. Nigdy nie było inaczej, nasze kajdany (rozbiory) były oklaskiwane przez koryfeuszy Zachodu ( Wolter określił je jako „akt sprawiedliwości dziejowej” ), świat był nam wrogi, Watykanu nie wyłączając ( papież Grzegorz XVI zwał powstańców Listopadowych „nędznymi buntownikami”, Pius IX rzekł o Powstaniu Styczniowym: „karcimy i potępiamy”, a Leon XIII encykliką z roku 1894 wzywał Polaków do posłuszeństwa zaborcom). Oczywiście, każda reguła ma potwierdzające ją wyjątki. Ta tycząca wrogości lub obojętności Zachodu wobec Polaków ma trzy: trzech zachodnich mężów stanu, którzy zrobili coś dla nas. To cesarz Napoleon ( który mieczem przywrócił Polsce suwerenność), prezydent Wilson ( który wspierał nas w Wersalu po I Wojnie Światowej), i prezydent Reagan (którego winniśmy kochać nie tylko za fakt, że nie przyjął oferowanej mu głównej męskiej roli w cudownej „Casablance”, lecz i za to, że kilkadziesiąt lat później, obalając sowieckie „imperium zła”, zerwał satelickie kajdanyLechistanu).Ale„tosenevrati”.Czarnoskóry sukcesor Wilsona i Reagana sprzedałby nas bez zmrużenia oka, podobnie jak kurduplowaty sukcesor Napoleona (chętnie pozujący na neo Bonapartego, z czego szydzą francuscy graficy). Żabojady nigdy nie lubiły „umierać za Gdańsk”, a według ankiety opublikowanej przez „Le­ Mon­de” — dla Francuzek SS–man z pejczem to „coś bardzo podniecającego seksualnie”.

Grudniowe pakta brukselskie stanowiły traumę dla eurosceptyków i konserwatystów. Jedyną rzeczą „podniecającą seksualnie” była tam dla nich dysydencja Londynu — premier Cameron pokazał „wała” butnej euro oligarchii. Wszelako, nawet gdyby zdarzył się cud i eurosceptycy doszliby w Polsce do władzy, jakiekolwiek oczekiwanie wsparcia ze strony Londynu byłoby czystą mrzonką. Anglia zawsze traktowała Polskę „per noga”, lub gorzej. Kiedy emisariusze Powstania Listopadowego jeździli do Londynu, premier Anglii, lord Grey, miał dla nich dużo wyrazów współczucia, a tymczasem żona ambasadora carskiego nad Tamizą tak pisała o sekretnych stosunkach lorda Greya z Rosjanami: „Lord Grey życzy nam poważnie i szczerze, byśmy szybko zdusili ten bunt”. Gdy już zdusili, Anglik Richard Cobden wyraził sąd, że „upadek Polski to triumf sprawiedliwości, bez którego historia nie dawałaby potomnym żadnego morału”. Wpływowy brytyjski polityk pierwszej połowy XX wieku, Robert Cecil ( pokojowa Nagroda Nobla 1937), zawyrokował: „Niepodległa Polska to chimera”. Później była Jałta i spokojne cygaro Churchilla.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej