Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

fot. fotorzepa/Piotr Nowak

Bieg wydarzeń przyznaje nam rację

Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, byłym premierem, prezesem Prawa i Sprawiedliwości

Rozmawiają Jacek i Michał Karnowscy

Adam Lipiński, wiceprezes PiS, ogłosił w „Polsce the Times”, że zagrożenie ze strony ziobrystów minęło. Nie za szybko?

To projekt moim zdaniem w istocie prywatny, chodzi głównie o interesy kilku osób, o ponowne wejście do Parlamentu Europejskiego. Inne cele są drugoplanowe. Nawet przejście do grupy eurosceptycznej odbyło się dopiero, gdy odnieśli klęskę w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Nie było tu przesłanek ideowych, lecz tylko czysto taktyczne.

Z punktu widzenia prawicy całe przedsięwzięcie jest nie do obrony – nawet gdyby przekroczyli 5 proc., to i tak w sumie obniżają tylko wyraźnie wynik prawicy. Podzielenie tych głosów, które otrzymaliśmy, daje łącznie znacznie mniej mandatów.  Nawet o jedną czwartą. To działalność szkodliwa i czysto prywatna.

Jacek Kurski wielokrotnie mówił, że chodzi mu o stworzenie drugiego płuca prawicy. Wskazywał, że dopóki były dwie partie po tej stronie, dopóty pojawiała się szansa przejęcia władzy w koalicji. A jedność wcale nie daje szans na wygraną, odwrotnie – wyklucza je.

To obliczenie oparte na pewnym złudzeniu. Przeświadczeniu, że w ten sposób można zdobyć więcej głosów niż zjednoczone Prawo i Sprawiedliwość. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, by twierdzić, że PiS pozostawił poza sobą jakąkolwiek większą grupę elektoratu. Była już próba Marka Jurka, który przyciągnął 1 proc. wyborców. Była próba PJN – 2 proc. Jak widać, żadna grupa wyborców poza PiS nie pozostała. Tego nie ma. Można  wyłącznie elektorat dzielić.

To by znaczyło, że grupa głosująca na prawicę jest stała i zamknięta w sztywnych ramach?

Nie, można pozyskać nowych wyborców, ale dużo łatwiej w ramach Prawa i Sprawiedliwości. I to zrobimy.  Nawet wielu naszych krytyków twierdzi, że gdyby nie ostatni tydzień kampanii, mielibyśmy wynik lepszy o kilka procent, a więc w sumie wyraźnie lepszy niż w roku 2007.

Bo jak słychać ze strony kolejnych rozłamowców, to pana wina. Jest pan na tyle silny, że wszystko blokuje, a na tyle słaby, że niezdolny do przejęcia władzy. Ergo: nic się nie da zrobić dopóty, dopóki pan dominuje na prawicy.

Nie dziwię się, że to mówią. W ten sposób chcą ukryć czysto prywatny charakter tego przedsięwzięcia. To myślenie wyrasta z pewnego wtłaczanego ludziom do głowy, a nieprawdziwego przekonania, że cechą naturalną państw demokratycznych jest to, iż jedna partia rządzi jedną kadencję. A to nieprawda. Każdy, kto zna historię państw demokratycznych, wie, że jedna partia czasem rządzi i cztery kadencje albo – jak w Bawarii czy w innym sensie we Włoszech – przeszło dziesięć.  A dwie kadencje jednych rządów to zjawisko częste.

Ale wtedy partia opozycyjna zazwyczaj zmienia, po pierwszych przegranych wyborach, lidera.

Czasem zmienia, czasem nie. Różnie z tym bywało. Kohl najpierw przez lata przegrywał, potem miał cztery kadencje. Najważniejsze jest to, że w końcu w jakimś momencie dochodzi do zmiany władzy.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?