Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Oto jestem, a Mucha nie siada

Janusz Rolicki

Od lewego

Pytanie „Od kiedy euro?” znowu nabrało aktualności. Politycy powtarzali: dobrze, że mamy złotówkę. Dziś radość jest umiarkowana, bo złotówka straciła do euro blisko 15 proc. Rząd i NBP w obronie polskiej waluty w przededniu sylwestra – wtedy ocenia się stan długu publicznego – wpuściły w kanał kilka miliardów euro i dolarów. Dług nie przekroczył 55 proc. PKB, ale my per saldo straciliśmy kilka miliardów rezerw walutowych. Efektem tego jest inflacja – w górę poszły ceny importowanych towarów, w tym paliw.

Eksperci pocieszają, że tym sposobem nasz eksport stał się bardziej konkurencyjny. Ale wiele naszych towarów wysyłanych za granicę ma coraz droższy, znaczący wsad dewizowy w postaci importowanych części i surowców. A te, wobec spadku wartości złotówki, są bardziej kosztowne. I koło się zamyka! Okulawione przez kryzys euro jest jednak wciąż lepsze od złotówki. Stwierdzenie to jest tym bardziej zasadne, że Polskę spekulanci finansowi i bankowcy traktują tak samo jak cały nasz wschodnioeuropejski region, czyli podobnie do bankrutujących Węgier. Nie zważają na stan naszej gospodarki, a gdzieś w Londynie czy Nowym Jorku, aby wycisnąć z nas pieniądze, ordynują spekulacyjną grę na zniżkę polskiej waluty.

Pokazuje to, jak funta kłaków są warte uczone teorie, bo w tej dziedzinie górę zawsze bierze jeśli nie przypadek, to cwaniactwo tak zwanych inwestorów. Ponadto nasz rynek jest na tyle duży, że łatwiej z niego jest wycofywać lokowane na krótko pieniądze. To tłumaczy, dlaczego czeska korona – waluta dziesięciomilionowego państwa, pomimo że położonego w naszym regionie – zyskała ostatnio znacznie wobec złotówki. Pytam: dlaczego, spekulanci wyjmują bezkarnie, ot tak, mnie i moim rodakom ciężko zarobione przez nas pieniądze? W ten sposób, na skutek słabości złotówki, wykradana jest przecież część naszego produktu narodowego. Do tego należy doliczyć straty polityczne, jakie od jutra będziemy ponosili z tytułu pojawienia się Europy dwóch prędkości – strefy euro i pozostałej Unii. Stąd wniosek – jeśli nie chcemy być chłopcem do bicia, musimy jak najszybciej przyjąć euro.

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Dałem się zwieść hasłu „Oto jestem”, niesionemu na ustach tysięcy warszawiaków zmierzających w poprzednią niedzielę w kierunku Stadionu Narodowego. Byłem przekonany, że spieszące tłumy pędzą na spotkanie z Donaldem Tuskiem, który postanowił osobiście stawić czoła protestom w sprawie ACTA. – Użycie hasła rodem z Biblii na taką okazję to rzecz niesmaczna… W końcu jest premierem – rozgrzeszałem go.

W przekonaniu, że zobaczę żywego premiera, utwierdziły mnie hordy policji i straży miejskiej krążące na drogach i dojściach do stadionu. A także obraz determinacji ludzi, pokonujących najróżniejsze przeszkody i pułapki. Teren wokół stadionu jest ciągle „Polską w budowie”. Ktoś nabił sobie guza, waląc czołowo w betoniarkę stojącą na chodniku. – Sam sobie winien, gapa. Inni też się spieszyli, a wymijali – oceniłem surowo. Pewna elegancka dama rozdarła sobie futro z norek. Zawadziła o zardzewiały pręt metalowy, który wystawał niczym harpun. Kilkaset metrów dalej byłem świadkiem rozdzierającej serce sceny. Oto kilkuletnia dziewczynka, śliczna jak aniołek, wpadła do niezabezpieczonej studzienki budowlanej. Zrozpaczony ojciec chciał już wzywać straż pożarną, gdy nagle, niczym książę z bajki, pojawił się były komandos z GROM. Dał nura do studzienki. Po chwili szczęśliwy tato tulił w ramionach swój skarb.

Mimo tych dramatycznych zdarzeń nikt nie rezygnował z wejścia na stadion. Kiedy spostrzegłem swoją pomyłkę, było za późno. Zostałem wepchnięty do wewnątrz na środek stadionu, na gołą ziemię.

Naokoło brud i bałagan. Wtedy usłyszałem Joannę Muchę. Minister sportu ogłosiła otwarcie reprezentacyjnego obiektu stolicy. Wyraziła wielką radość, że to właśnie jej przypadła w udziale ta ogromna przyjemność.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE