Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Marsz w zaparte

Krzysztof Feusette

Moda na strzelanie sobie w policzek dotarła już do Edmunda Klicha

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Koziej przekonuje, że hasło do strony premiera było tak proste do odgadnięcia, bo władza... nie chce się odgradzać od społeczeństwa. Aż się chce zawołać z zachwytu nad misternie utkaną przez Kozieja linią obrony słynne prezydenckie „Ho, ho, ho, ho!”, ale powinno się raczej zasmucić, niż nabijać z internetowego analfabety. A przecież zdarzają się lepsze numery.

Chciałby się człowiek pochylić nad pytaniem – czemu pan premier mijał się z prawdą w kwestii wykasowanych na stronie jego kancelarii wpisów, gdy twierdził, że były wulgarne, choć w rzeczywistości wulgarne stanowiły jedynie 2 proc. usuniętych. Chciałby człowiek, ale nie może, bo mu się jedno ciśnie na usta. Edmund Klich. Pułkownik, ekspert, lotnik, akredytowany przy MAK, jeden z najważniejszych ludzi III RP, którzy mieli szansę rozwikłać tajemnicę katastrofy smoleńskiej. Dziś wiemy już, że bardziej celebryta gawędziarz niż pułkownik, bardziej ukryty mikrofon niż ekspert, bardziej konfabulator niż lotnik i bardziej w MAK niż przy MAK akredytowany.

Zapewne był wielką nadzieją Donalda Tuska, Bogdana Klicha i Bronisława Komorowskiego na rzetelne wyjaśnienie przyczyn tragedii i godne reprezentowanie RP. Nadzieją ze wszech miar płonną. Dziś Edmund Klich, który jako pierwszy sprzedał opinii publicznej kłamstwo o Błasiku wywierającym presję na załogę samolotu, nie przyjmuje do wiadomości, że głosu Błasika na czarnej skrzynce nie ma i że Rosjanie – zażartujmy sobie – po prostu się pomylili. „Niech mnie dziennikarze pocałują w tyłek” – odpowiada buńczucznie pułkownik Klich, by już następnego dnia pytać lękliwie: „Czy ja mam sobie strzelić w łeb jak pułkownik Przybył?”. Za chwilę pytanie to powtórzy być może gen. Marian Janicki, szef BOR, który w przypadku Smoleńska błysnął takim profesjonalizmem, że niektórym po dziś dzień szklą się oczy.

W zaparte tropem Klicha zmierza pomalutku także Tomasz Arabski, który wszelkiej odpowiedzialności za przygotowania lotu do Smoleńska wyparł się dawno, a dziś wychodzi na jaw coś dokładnie odwrotnego, i to jeszcze, że gdy odmawiał śp. prezydentowi samolotu do Brukseli, twierdząc, że wszystkie są zajęte, mijał się z prawdą. Klich się mija, Tusk i Arabski, i wielu innych. Trzeba to zrozumieć. W zaparte najszybciej idzie się w grupie.


Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Wojciech Romański

W smoczym kręgu