Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Kto nam funduje rządy głupoty?

Piotr Zaremba

Jest film, którego nigdy w całości nie obejrzałem.  To „Skandalista Larry Flint” Miloša Formana

Poznawałem go kawałkami, wyłączając i wracając, bo jest świetnie nakręcony. Gdybym sporządzał ranking najbardziej nielubianych filmów, byłby na górze. Choć kilka innych filmów Formana – od czarno-białych czeskich po „Amadeusza” – byłoby na innej liście, tych cenionych.

Przypomnę – Larry Flint to jeden z twórców prasy brukowej, który wodził za nos Amerykę, a którego Forman uczynił symbolem walki o wolność słowa. Tym razem trafiłem na sceny, gdy grany przez Woody’ego Harrelsona ośmiesza sąd. Sędzia, zresztą Murzyn, jest typowym przedstawicielem logiki liberalno-demokratycznej. To karze Flinta, to znów go od kar uwalnia, niczym idealnie niekonsekwentny rodzic.  

Forman świetnie wyczuwa ducha demokracji kapitulującej przed logiką knajaka (jeszcze nie całkiem, sędzia wtrąca go w końcu do więzienia). I jest tym knajakiem zafascynowany, czego nigdy nie umiałem zrozumieć. Co dowodzi mojej ułomności, bo znajomi cmokali na widok faceta, który wszystko dookoła siebie maże kałem.

Bogacz wykorzystujący uprzywilejowaną pozycję do niszczenia kolejnych tabu – trudno, aby nie kojarzył się z Januszem Palikotem. Są i różnice: Flint jest odważniejszy, mimo swoich przywilejów musi jednak stoczyć ciężką walkę, czego symbolem jest kalectwo w następstwie zamachu. Palikot to tylko zepsuty paniczyk, który przyszedł na gotowe. Ścieżki poprzecierali tacy ludzie jak Jerzy Urban. Czy Adam Michnik, który wiele lat temu nie ukrywał swojej fascynacji filmem Formana i jego bohaterem.

Ale to też film o tym, jak łatwo szacowna demokracja może się zmienić w niektórych swoich partiach w ochlokrację. To też przypominało mi się ostatnio, kiedy Palikot zapowiadał wieszanie maski Anonymousa na figurze Jezusa. Albo dowodził, że warunkiem modernizacji jest kradzież oprogramowań. Polacy mogą budzić politowanie, gdy takie nauki przyjmują, ale amerykańska demokracja była naprawdę oparta na solidnych podstawach iluś tam etosów. I jednak zaczęła się pod wpływem Flintów ześlizgiwać.

W tym samym tygodniu na innym kanale zobaczyłem komedię „Idiokracja” Mike’a Judge’a z 2006 r. Zwykły Amerykanin zamrożony na całe 500 lat budzi się na Ziemi, gdzie ludzie stali się dużo mniej inteligentni niż obecnie. Można się czepiać, dlaczego mają nadal telewizję i komputery, ale nie traktujmy fabuły zbyt serio. Jest naprawdę śmiesznie.

Otóż w filmie tym zgłupiała ludzkość nie odmawia Różańca. Nie, ona chodzi na filmy o dupie, nosi kaptury i luźne spodnie, a władzę nad Ameryką powierza gwieździe sportów walki. To świat wymyślony przez Flinta i Palikota. Tyle że bez tych dwóch i im podobnych, bo wszyscy są tu idiotami. Pamiętajmy, w prawdziwej idiokracji jest niemądry tłum, ale są też ci, którzy dbają o to, aby nie zmądrzał. ∑

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy