Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

fot. east news

Puste trele frazesowicza

Maciej Robert

Zwolennicy Pielewina uwielbiają jego szalony styl. Nowa powieść  jest jednak oznaką wyczerpania pewnej metod

Wiktor Pielewin to najpopularniejszy  współczesny pisarz rosyjski. Jest kontrowersyjny i obrazoburczy – poddaje bowiem literackie, kulturowe i historyczne tradycje Rosji nowoczesnej obróbce, łącząc je z prowokacyjnym sposobem narracji, zapisując ironicznym językiem dzisiejszej reklamowo-internetowej mody, a nawet poddając futurystycznej czy wręcz cyberpunkowej stylizacji.

„T”, najnowsza powieść Pielewina, w niczym nie odbiega od tego dobrze opracowanego schematu, a wręcz poddaje go maksymalizacji. Oto bowiem w historii rozgrywającej się w XIX-wiecznej Rosji pojawiają się nagle indiańskie karły wraz ze śmiercionośną bronią, gadające konie, narkotyki sprowadzane z Boliwii przez Niemcy oraz mazda 8, zaś przebieg fabuły przypomina raczej „Matrixa” lub filmy o Jamesie Bondzie niż historię, której głównym bohaterem jest Lew Tołstoj czy też jego hipotetyczne alter ego. Tytułowy hrabia T przemierza Rosję, chcąc dotrzeć do opisywanej przez Dostojewskiego Pustelni Optyńskiej. Nie wie, dlaczego tam jedzie, co czeka go u kresu podróży ani dlaczego na jego drodze pojawią się osoby, które chcą mu tę pielgrzymkę zakłócić. Tak naprawdę nie wie nic – został bowiem pozbawiony pamięci przez Ariela. Kim jest Ariel? Bogiem, który stworzył T i percypowany przez niego świat, Absolutem, a może członkiem ekipy ghostwriterów, która na początku XXI w. pisze na zlecenie powieść czy też grę komputerową? Nic nie jest tu oczywiste, a raczej wszystko jest zabawą, przysłaniającą pseudofilozoficzne wywody na temat niedefiniowalnej tożsamości bohatera literackiego, autora oraz czytelnika.

Trudno właściwie ustalić, co jest głównym tematem powieści – kpina z narodowych tradycji literacko-filozoficznych, gorzka ironia w opisie współczesnego rynku wydawniczego czy losy bohatera wrzuconego w piętrową konstrukcję fabularną. Wydaje się, że Pielewinowi podczas pisania „T” najwięcej frajdy przynosiło to, co w trakcie lektury nuży czytelnika najszybciej, a mianowicie uciążliwa książkowa wszystkożerność. Są tutaj bowiem religijne i filozoficzne koncepcje, są mistyka i ezoteryka, są buddyjski lama i rosyjski chłop, Madonna i Konfucjusz. Męczą także powierzchowne literackie nawiązania, a raczej wprowadzanie w „życie” rosyjskich tytułów książkowych – są więc biesy, są martwe dusze i jest żywy trup. Fabuła powieści uzależniona jest od kabalistyczno-kalamburowej logiki. Z miksu hieroglifów, run, greki, sanskrytu i rosyjskich bukw Pielewin wyłuskuje gąszcz domniemanych znaczeń, którymi żongluje niczym cyrkowy clown. Wydaje się jednak, że całe to językowe i fabularne szaleństwo prowadzi donikąd, a Pielewin usiłuje jedynie przysłonić nim ubóstwo sensu. „T” mieni się od wszelkich błyskotek, lecz w powieści tej zabrakło tego, co charakteryzowało najlepsze książki autora „Generation P” – wyrazistej i wciągającej opowieści.

Jak na ironię, do najnowszej powieści Pielewina najlepiej pasują słowa stworzonej na potrzeby książki postaci: „Mnie też początkowo wydawało się to interesujące. Ale w istocie są to puste trele słowika frazesowicza. Piękne słowa, które donikąd nie prowadzą, tylko wywołują zamęt w duszy i wodzą na pokuszenie”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Wojciech Romański

W smoczym kręgu