Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Skaza z konsekwencjami

Piotr Semka

Książka Roberta Krasowskiego „Po południu – upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy” okazuje się peanem na cześć Lecha Wałęsy

Robert Krasowski pisze na wstępie: „Siadałem do pracy z planem, że krok po kroku opiszę Wałęsę jako głównego winowajcę upadku obozu solidarnościowego. Jako człowieka, który najpierw zbudował coś wielkiego, a potem bezmyślnie to zniszczył. Jednak przyjrzawszy się faktom, musiałem zmienić zdanie. Nie było obozu solidarnościowego, był tylko Wałęsa. Jeden wielki polityk i tłum politycznych amatorów".

Książka Krasowskiego jest dobrze napisana, ale tezy autora mogą brzmieć świeżo tylko dla ludzi, którzy nie pamiętają początku lat 90. Bo to, że Wałęsa jest gigantem, było wówczas bardzo rozpowszechnione. Trzeba było ostatnich 15 lat wałęsowskiej mizerii, aby wszyscy o niej zapomnieli. Tak samo przekonanie, że Tadeusz Mazowiecki był powolny, a Bronisław Geremek niezdolny do wsparcia Wałęsy wbrew swojemu politycznemu obozowi – to prawdy, które na prawicy znane były i 20 lat temu. Tak samo Krasowski nie odkrywa Ameryki, zauważając, że Mazowiecki bez sensu zwlekał z dekomunizacją kraju i że to on sprowokował Lecha Wałęsę do wojny na górze. Mało odkrywczo brzmią też pochwały Krasowskiego na temat Wałęsy z lat jego prezydentury. To, że wielkiego prezydenta nie potrafią zrozumieć polityczne karły, że tylko silna prezydentura wcieli w życie odpowiednie reformy, było ulubioną mantrą urzędników Pałacu Prezydenckiego z połowy lat 90. Także wtedy ludzie Wałęsy wykreowali dogmat o diabolicznych braciach Kaczyńskich, którzy chcieli niecnie wykorzystać prezydenta, a ten ich pogonił, gdy tylko przejrzał ich perfidną grę.

Gdy coś nie pasuje Krasowskiemu do tez, pozostawia to bez żadnego komentarza. Przykład? Oto pisze, że w czarnej teczce Stanisława Tymińskiego były „materiały na temat agenta »Bolka«". I tyle. Żadnych pytań, czy oznaczało to, że Tymińskiego wspierali esbecy. Żadnej dywagacji, czy był to czubek góry lodowej szantaży byłych esbeków wobec Wałęsy. Ot, luźna informacja wśród setek innych.

A jak poradził sobie Krasowski z wątpliwościami dotyczącymi szefa prezydenckiego gabinetu Mieczysława Wachowskiego? Bardzo łatwo. Nie wchodzi w żadne rozważania dotyczące jego kontrowersyjnej przeszłości i powtórzył stare tezy, o nieświętym taksówkarzu, jaki nawrócił się na opozycję po wizycie papieża. I znów pobrzmiewa wytarty slogan: niechęć do Wachowskiego to wynik kompleksów inteligentów wobec przewyższającego ich sprytem zwykłego kierowcy.

W opinii Krasowskiego Wachowski to po prostu zwykły, wierny sługa, a nie żaden kumpel ubeckich i wojskowych układów, jakie rozrosły się u boku prezydenta. Jeśli tak legenda powstała, to była to zemsta „słabiaków" z prawicy odreagowującej swoją karłowatość w stosunku do niedosięgłego giganta Wałęsy. A problemy lustracyjne Wałęsy? Tu Krasowski zrobił wyjątek i poświęcił zarzutom wobec swojego ulubionego bohatera cały osobny rozdział.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE