Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Niewygodne płomienie

Marek Pyza

To opowieść o uczciwości, determinacji, miłości i desperacji. O państwie, które zawiodło, i mediach, które nie stanęły na wysokości zadania

Jest piątek, 23 września. Do końca kampanii wyborczej pozostały dwa tygodnie. Zdominował ją premier podróżujący po kraju tuskobusem. Tego dnia ma odwiedzić ziemię radomską. Około południa we wszystkich serwisach pojawia się niepokojąca informacja: przed kancelarią premiera podpalił się mężczyzna. Żyje, w ciężkim stanie trafił do szpitala. Znaleziono przy nim listy do żony i szefa rządu. Zanim poznamy ich treść, medialne tuby ogłoszą, że powodem tego desperackiego kroku były problemy finansowe. Dopiero po wielu godzinach okaże się, co do tych kłopotów doprowadziło. Mężczyzna odkrył ogromne nieprawidłowości w urzędzie skarbowym, przez co stracił pracę. Władza się tym nie zainteresowała.

Andrzej Żydek po raz pierwszy i – jak mówi – chyba ostatni zdecydował się opowiedzieć ogólnopolskiej prasie, jak dokładnie wyglądała jego historia.

Umawiamy się w centrum handlowym na warszawskiej Pradze. Na pobliskim Targówku remontuje małe mieszkanie, do którego po wakacjach chce wrócić z rodziną. Żona z trójką kilkuletnich chłopców jest w rodzinnej Tokarni w Małopolsce.

50-letni, szczupły, wysoki – ponad 190 cm wzrostu – mężczyzna wita się pewnym uściskiem dłoni, ale i spokojnym, nieco smutnym wzrokiem. Siadamy przy herbacie.

Historia jego pracy zawodowej jest imponująca. W latach 90. w policji w Wadowicach i Kalwarii Zebrzydowskiej był m.in. specjalistą ds. przestępczości zorganizowanej, zastępcą komendanta i komendantem. Później, skierowany do Urzędu Ochrony Państwa tropi gang „Szczura" po słynnym napadzie na jednostkę wojskową na Bemowie. Później jest Wydział Walki z Przestępczością Zorganizowaną w Bielsku-Białej, szkolenie antyterrorystyczne w USA, studia prawnicze we Wrocławiu i ponownie Warszawa – komenda główna. Mijają miesiące i w CBŚ rozpracowuje wyprowadzenie 1,5 mld zł z Elektrimu, przez pewien czas nawet jako kierownik grupy.

– To była ostatnia poważna sprawa, jaką prowadziłem – mówi bez żalu i dodaje: – Z perspektywy tego, co widziałem później w urzędzie skarbowym, w policji były ład i porządek. Nigdy nie spotkałem się z takimi nieprawidłowościami jak w skarbówce. Wszystko było rejestrowane, żaden dokument nie miał prawa zniknąć, z każdego trzeba się było rozliczyć. Gdyby ujawniono choć jedno takie działanie czy zaniechanie, jakie w urzędzie widziałem nagminnie, ktoś natychmiast miałby na karku prokuratora. W urzędzie przekręty odbywały się prawie jawnie.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE