Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Polskość na przekór nihilizmowi

Paweł Lisicki

W chwilach przypływu szczerości, może z braku ostrożności, może z nonszalancji, nawet najbardziej wyrachowani politycy mówią, co myślą. Tak było chyba w przypadku Janusza Palikota, który miał powiedzieć, że należy dążyć do wyrzeczenia się polskości.

Palikotowi właściwie należałaby się wdzięczność. Nie krygował się, nie udawał, nie chował za frazesy o modernizacji polskości. Nie mówił, jak to pięknie jest być najpierw Europejczykiem, a potem Polakiem. Nie. Bez owijania w bawełnę, brutalnie wyjawił, jaki jest jego projekt polityczny. Ma to być zresztą program, jak mniemam, całej nowej lewicy.

Wyrzec się polskości – trzeba przyznać – to zadanie ambitne. Wielu już próbowało do tego doprowadzić. Na szczęście z mizernymi efektami. Jedni owo wyrzeczenie chcieli osiągnąć przemocą i gwałtem, drudzy przekupstwem, jeszcze inni przeprowadzając osobliwy rachunek strat i zysków, z którego miało wynikać, że polskość się nie opłaca. Tak jakby opłacalność miała tu cokolwiek do rzeczy. Jakby polskość można było sprzedać lub kupić. Jakby nie była ona – unikatowy, niepowtarzalny zbiór wartości, swoisty sposób bytu, pojmowania i reagowania na świat – czymś, w co się wrasta i co się w sobie ma. Jest to więź, którą nie całkiem się wybiera. Dziedziczy się ją, przejmuje od wcześniejszych pokoleń. Polskość wiąże na dobre i na złe. Można się jej wyrzec, ale zawsze płacąc wielką cenę. Apostazja i zdrada też kosztują.

Tego mędrek z Biłgoraja nie zauważa. Pal sześć zresztą jego wyskoki. Co innego jest ważniejsze. Otóż, po pierwsze, głoszenie takiego poglądu wcale Palikota nie eliminuje z życia politycznego. Odrzucając polskość, dalej uczestniczy w grze, pozostaje pożądanym partnerem możliwych przyszłych sojuszy partyjnych. Ba, jego otwartość nie tylko nie osłabia go, ale jeszcze – i to po drugie – zdaje się dodawać mu uroku i popularności. Dla kilkunastu procent wyborców polskość przestała być wartością pozytywną. Stała się brzemieniem.

Skąd się wzięli? Kariera Palikota pokazuje, do czego prowadzi pedagogika wstydu i hańby uprawiana przez sporą część polskich mediów. Ukryty strach przed polskością i wynikająca z niego propaganda, która miała doprowadzić do zakwestionowania dumy narodowej, do zastąpienia jej poczuciem winy, do zamiany narodu bohaterów w naród sprawców, bądź w wersji łagodniejszej – współsprawców, wszystko to przyniosło chaos. Nie da się bezkarnie zastępować symboli, podmienić Westerplatte na Jedwabne. Pedagogika wstydu prowadzi nie do bardziej oświeconego patriotyzmu, ale do nihilizmu.

Można z nim skutecznie walczyć tylko w jeden sposób: pokazując to, co w polskiej tradycji wielkie i godne uznania. Nie wolno się tego bać. Z tego powodu redakcja „Uważam Rze" skierowała do wybranych pisarzy, publicystów i intelektualistów specjalną ankietę z pytaniem „Dlaczego jestem dumny z Polski". Właśnie, dumny. Na przekór nihilistom polskość – jak pokazują jej wyniki – to powód do dumy, a nie wstydu.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy