Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Wszystkie błędy Klicha

Cezary Gmyz

Wywiad z gen. Anatolem Czabanem, byłym szefem szkolenia Sił Powietrznych

Jak pan generał ocenia pracę Edmunda Klicha jako polskiego akredytowanego przy MAK?

Zachowanie pułkownika Klicha po katastrofie z 10 kwietnia 2011 r. przeczy wszelkim logicznym, przyjętym na świecie zasadom prac komisji badających wypadki lotnicze.

Edmund Klich, jeszcze nie wiedząc, jak będzie badana katastrofa smoleńska i kto będzie przewodniczyć zespołowi polskich ekspertów, publicznie wypowiadał się na temat domniemanych przyczyn katastrofy, próbował ustalać winnych, krytykował system szkolenia Sił Powietrznych i ich dowódcę gen. Andrzeja Błasika oraz Siły Zbrojne RP. Co pan o tym sądzi? I co sądzi pan o zarzutach wobec pana?

Można przypuszczać, że o przyczynach i winnych – a może też o swojej roli przy badaniu tej tragedii – Klich dowiedział się w czasie rozmowy telefonicznej od swojego przyjaciela Aleksieja Morozowa, zastępcy Tatiany Anodiny w Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK), zaraz po katastrofie. Spotykali się przecież wcześniej. Morozow wiedział, że kompetencje Klicha w zakresie badania zdarzeń lotniczych są bardzo wątpliwe. Można też przypuszczać, że narzekanie na wojsko, krytykowanie dowództwa Sił Powietrznych i nieżyjącego gen. Andrzeja Błasika wynikało z jego osobistych frustracji, gdyż w wojsku tak naprawdę Klich osiągnął niewiele. A aspiracje miał znacznie większe. Wszyscy pamiętają go jako personę kłótliwą, dbającą przede wszystkim o własne interesy. Dlaczego jednak robił to publicznie i tak tendencyjnie, używając chwytliwych sloganów, np. że „po katastrofie CASY nic nie zrobiono?". Klich nie uczestniczył w badaniu katastrofy w Mirosławcu z 23 stycznia 2008 r. Z jego wypowiedzi wynika, że nie zapoznał się dokładnie (o ile w ogóle) z protokołem badania tego wypadku, natomiast nie miał absolutnie żadnego pojęcia o zrealizowanych przedsięwzięciach zmierzających do usunięcia wielu niedociągnięć. Raport – tzw. „Biała księga" – opisujący szczegółowo realizację zaleceń po katastrofie pod Mirosławcem został przekazany w jednym egzemplarzu ministrowi Bogdanowi Klichowi. Nie sądzę, by minister udostępnił ten raport późniejszemu akredytowanemu. Wniosek stąd jest jeden – Klich wbrew wszelkim zasadom, w sposób wysoce nieprofesjonalny, w pierwszych dniach po katastrofie smoleńskiej przekazał opinii publicznej swój niczym nieuzasadniony punkt widzenia, nacechowany niechęcią do wojska, żołnierskiego munduru, nieżyjącego dowódcy Sił Powietrznych i zespołu ludzi, którymi kierował. W efekcie spowodowało to lawinę wypowiedzi prasowych i wystąpień w większości pseudoekspertów, którzy z wojskiem nie mieli kompletnie nic wspólnego, oraz tych, których się wojsko pozbyło w latach 2003–2005 z niskich, niemających nic wspólnego z organizacją szkolenia lotniczego stanowisk. Przedstawiając siebie jako wybitnego eksperta w zakresie badania zdarzeń lotniczych, Klich powinien wiedzieć, że po zaistnieniu każdego zdarzenia, a tym bardziej tak tragicznego w skutkach, pierwszą i podstawową czynnością komisji jest zabezpieczenie jak największej ilości materiału dowodowego (dokumentów, nagrań, instrukcji, zdjęć) i obowiązkowo wszystkiego na miejscu katastrofy (wraku i terenu).

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy