Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Tak rządzi rząd stołków

Piotr Gabryel

Waldemar Pawlak ogłasza, że ma inny pomysł na emerytury niż Donald Tusk. Dlaczego mnie to nie dziwi?

Wydłużenie wieku emerytalnego, czyli powodzenie reformy systemu emerytalnego, zależy dziś od tego, czy Tuskowi uda się przekonać Pawlaka oraz innych polityków tego stronnictwa, że PSL jest w tej sprawie z Platformą w koalicji.

Albowiem na co dzień Polską rządzi nie koalicja PO – PSL, lecz posadolicja PO-PSL. Koalicja to wszak związek partii, które chcą osiągnąć jakiś wspólny cel. Tymczasem związek Platformy oraz PSL takich ambicji nie ma i nigdy nie miał. Te partie po prostu podzieliły się rządowymi (i okołorządowymi) posadami – to wszystko. Tak było w pierwszej kadencji i tak jest teraz w drugiej kadencji.

I to właśnie między innymi z powodu takiego traktowania polityki, traktowania jej jako okazji do – jak to ostatnio pan premier był łaskaw określić – „narządzenia się", Polska już sporo ucierpiała i, niestety, jakoś specjalnie nic nie wskazuje na to, aby nie miała ucierpieć jeszcze bardziej.

18 listopada 2011 r. premier Tusk w Sejmie nie wygłosił exposé rządu – programu będącego rezultatem powyborczego porozumienia PO-PSL. Premier Tusk nie wygłosił wówczas nawet exposé będącego emanacją związanych z tym rządem oczekiwań posłów i senatorów PO, bo niejeden z nich i to niejednym punktem tego przemówienia zdawał się być mocno zaskoczony. Premier Tusk wygłosił wtedy po prostu swoje exposé, a więc podzielił się z opinią publiczną tym, co jemu (oraz być może jego kilku najbliższym współpracownikom) gra w duszy „w temacie: reformy i oszczędności".

Albowiem Donald Tusk, choć między dniem wyborów parlamentarnych a dniem ogłoszenia powstania koalicji rządowej PO – PSL bez mrugnięcia okiem brał pieniądze podatników za konstruowanie rządowej koalicji, to przecież się z tego zobowiązania wobec wyborców i podatników nie wywiązał. Jedyne, co z Waldemarem Pawlakiem ustalił, a i to przecież nie do końca, to właśnie podział stołków. Podobnie zresztą jak podczas „konstruowania koalicji rządowej" w roku 2007.

A teraz pan Donald, jak to ma w zwyczaju, bo tak sobie wyobraża „robienie polityki" – na przemian groźbą i prośbą próbuje wymusić na parlamentarzystach ze swego ugrupowania (co na razie nie jest takie trudne) i z koalicyjnego PSL (co może się okazać po prostu niewykonalne) posłuszeństwo w realizowaniu jego wizji. W tym wypadku – wizji systemu emerytalnego. Naprawdę, strach się bać – i to nie tylko o emerytury.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy