Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Chodzą po ludziach

Waldemar Łysiak

Porzekadło twierdzi „Przypadki chodzą poludziach".A mnożą się jak króliki. Wszędzie. Megakanciarze, którzy rozgrywają globalny kryzys, dopiero co zdymisjonowali premierów Grecji i Włoch, zastępując ich kolegą Papadimosem i kolegą Montim, kolegę o nazwisku Draghi zrobili szefem Europejskiego Banku Centralnego, a szefem Banku Światowego mianowali kolegę o nazwisku Zoellick.

Przez zupełny przypadek wszyscy ci czterej panowie to niedawni dygnitarze banku Goldman Sachs, który dzięki amerykańskiemu sekretarzowi skarbu Paulsonowi (przez czysty przypadek eksdygnitarzowi w Goldman Sachs), tasuje dziś główne karty. Przez ten sam przypadek wszyscy kuglarze finansowi ze sztabu prezydenta Obamy to eksdygnitarze Goldmana Sachsa. U nas tyż    cuda. Prokuratura capnęła superagenta Gromosława Cz. (głoszącego, że organizował PO), zarzucając mu przekręt finansowy. Wskutek przypadku stało się to w okresie dożynania przez Tuska „watahy Schetyny", czyli opozycji wewnątrzpartyjnej, którą miał pono wspierać generał Gromosław.

Gdy już mówimy o mundurach, spójrzmy na „rewolucję libijską". Spontaniczny „gniew ludu" zostawmy bajkopisarzom, albowiem „sapienti sat", że rebelię wznieciły tajne służby Francuzów, a triumf dały bomby NATO. Tak zmieciono reżim Kaddafiego, który ostatnio nie wadził Zachodowi, stosunki były wręcz przyjazne. Co więc od- mieniło te afekta? Przypadek. Przypadkowo tuż przed „spontaniczną eksplozją ludu" Libia zdecydowała się powierzyć swe tereny roponośne Chińczykom. Teraz Chińczycy obejdą się smakiem, bo przypadki chodzą również po złożach surowców.

Oraz po sportowcach. W takiej Norwegii całe społeczeństwo od dziecka uprawia narciarstwo. Świąteczne biegi narciarskie przyciągają dziesiątki tysięcy uczestników, z czego połowa to płeć piękna — hoże Norweżki, „zdrowe jak  rydz". Przez zupełny przypadek — spośród tych sportsmenek do kadry narodowej trafiają same wyjątki: te nieliczne, co chorują. Ergo: w reprezentacji Norwegii nie ma kobiet zdrowych, wszystkie reprezentantki trzeba permanentnie leczyć. I znowu — przez zupełny przypadek wszystkie one chorują na takie choroby (astma, ADHD), które można leczyć wyłącznie środkami dopingowymi, wskutek czego władze sportowe muszą ten „koks" uznawać za legalny. Do tego niektóre norweskie panie biegające na „drugach"... pardon, na „deskach", mają bicepsy wagomiaru Arnolda Schwarzeneggera, przez czysty przypadek wyprodukowane bez sterydów, ino na siłowni, gdzie (jak orzekł pewien ekspert)„kobieta musiałaby dmuchać tysiąc lat". Ale co to jest tysiąc lat wobec hasła „sport to zdrowie"?

Kiedy już mówimy o hasłach, to nie ma w Europie hasła świętszego nad: „demokracja über alles". Dlatego politpoprawny Zachód od miesięcy ujada przeciwko prawicowej węgierskiej partii Fidesz, która rozzuchwaliła się faktem, iż euforycznie wybrało ją do władzy aż 2/3 Węgrów, i teraz, pod przywództwem okrutnego satrapy Viktora Orbána, morduje madziarską demokrację wszystkimi totalitarnymi metodami, jakie wypracowała przez wieki cywilizacja. Rządzące Zachodem lewactwo bardzo długo i cierpliwie (a nawet kokietliwie) tolerowało „ludowe demokracje" chowu moskiewskiego, jednak barbarzyńska dyktatura Orbána przekroczyła granice dopuszczalnego sadyzmu, zakazując nawet ostrej pornografii w publicznych mediach! Prawdziwym demokratom, piętnującym brutalny reżim budapeszteński, chodzi, rzecz prosta, o łamanie elementarnych praw tudzież swobód ludzkich, o nic innego, a że przez zupełny przypadek równocześnie Orbán zaczął dyscyplinować bezczelne banki rozregulowujące brzydkimi trikami gospodarkę i obdzierające społeczeństwo, że przywrócił kult tradycyjnej rodziny i chrześcijańskich korzeni państwa, że ustawowo broni życie poczęte w łonie matek — to już inna para kaloszy. Chociaż i te wsteczne posunięcia usprawiedliwiają ekskomunikę rzuconą przez UB (Unię Brukselską). Bruksela swą funkcję urzędu bezpieczeństwa Europy spełnia lepiej niż jakiekolwiek inne funkcje — jest czujna i zawsze gotowa.

Notabene: bezpieczeństwo UE (zwłaszcza militarne) jest warunkowane stopniem ochrony jej sekretów (zwłaszcza wojskowych) przed Wschodem (zwłaszcza przed Rosją), trzeba zatem sprawdzać oficerów, którzy będą mieli certyfikat dostępu do tajemnic NATO. Nad Wisłą takiej weryfikacji nie przeszedł gen. Izydorczyk (eksszef WSI), wykryto bowiem, że zataił kurs szkoleniowy GRU, jak również kontakty z oficerami FSB (następczyni KGB) po roku 1990. Jego starania o funkcję oficera łącznikowego NATO zostały tedy zaopiniowane negatywnie, i taką właśnie opinię — dezawuującą kandydata — położono na biurku ministra obrony narodowej, Bronisława Komorowskiego. Przez zupełny przypadek i z sobie tylko znanych powodów szef MON–u uchylił zastrzeżenia, więc absolwent kursu GRU otrzymał certyfikat dostępu i wyjechał do Brukseli pracować wewnątrz NATO. Zaszokowani politycy antysalonowi wyrażają nadzieję, że między tym faktem a późniejszym potajemnym spotkaniem prezydenta Komorowskiego z byłym szefem FSB Nikołajem Patruszewem istnieje całkowicie przypadkowa zbieżność. W końcu przypadki chodzą po myśliwych także.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu