Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Feminizm duchowo tężejący

Paweł Lisicki

Ledwo pierwsze podmuchy nadchodzącej wiosny dotarły nad Warszawę, ledwo skuta lodem Wisła ruszyła, wiodąc swe bure, gęste wody ku morzu, a już ze snu zimowego obudziły się feministyczne ruchy postępu, przyszłości i równości

Znakiem pierwszym owego ożywienia stały się pamiętne słowa niegdyś minister Joanny Muchy, która śmiało i bez fałszywej skromności ogłosiła, że od tej pory będzie pierwszą ministrą. Wiekopomne to wydarzenie stanowiło wstrząs prawdziwy i przełom tak wielki, że wywołało intensywną dyskusję nad regułami gramatycznymi języka polskiego. Zabawne. Czy naprawdę ktoś sądzi, że warto przejmować się takimi drobiazgami?

Dlatego, by nie dołączyć do tych, których świadomość rychło spocznie na śmietniku historii – o ile już tam nie spoczywa – z radością czekam na pierwszą polską premierę.

To wszakże działo się na szczytach władzy. Niżej w owym czasie formowały się Manify.

Można było odnieść wrażenie, że dzielne działaczki tak skutecznie opanowały wszelkie możliwe kanały informacji, że jeszcze chwila i wyskoczą z lodówek. Zapowiadająca ich marsz medialna kanonada przypominała ostrzał katiusz przed atakiem Armii Czerwonej, wielkie przeto musiało być rozczarowanie owych światłych kobiet, kiedy to na demonstracji pojawiło się raptem może ze trzy tysiące aktywistek i aktywistów.

Tyle, co kot napłakał, z przeproszeniem kota.

Jakież to ma jednak znaczenie? Nie ilość, lecz jakość się liczy. A tę zapewniała obecność Seweryna Blumsztajna, doświadczonego redaktora „Gazety Wyborczej", który na Manifie pojawił się z osobliwym nieco transparentem. Blumsztajn w wulgarnych słowach, państwo wybaczą, że nie zacytuję (ciekawi, a niepowiadomieni mogą obejrzeć zdjęcie), postanowił obwieścić miastu i światu, a za pośrednictwem Internetu również wszechświatu, dwie rzeczy. Po pierwsze, że nie wstydzi się swej męskości i wciąż jej używa, po drugie zaś, że nie zamierza rodzić. O ile ta pierwsza deklaracja może budzić uznanie i szacunek, w końcu w pewnym wieku nie wszyscy panowie mogą tak jasno i dobitnie chwalić się swymi atutami, to ta druga musiała wprawić publiczność w pewną konsternację. Bo jakżeż było nie osłupieć, kiedy redaktor „GW" oznajmił, że nie będzie rodzić dzieci?

Niejedyna to wszakże niespodzianka zgotowana przez feministki. Jakby mało było Blumsztajna z plakatem, dzielne panie postanowiły przebrać się w sutanny i w strojach imitujących księży odciąć się od Kościoła, a ściślej odciąć łączącą je z tą instytucją pępowinę. Na szczęście tym razem – mówię to z punktu widzenia postronnego obserwatora – żadna z bojowniczek nie wpadła na pomysł, żeby z taką pępowiną paradować. Nic straconego, może za rok wystąpi z nią redaktor Blumsztajn?

W ogóle opisane tu fakty każą z nadzieją spoglądać na przyszłość polskiego feminizmu. Z każdym rokiem tężeje on, intelektualnie dojrzewa, fizycznie i psychicznie wzrasta. Szkoda tylko, że następny 8 marca dopiero za rok.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?