Najnowsza interwencja Uważam Rze

Kogo „stać" na dziecko?

Chciałabym się odnieść do artykułu Anny Herbich „Macierzyństwo 40+" (nr 17–18), ponieważ uważam, że jest krzywdząco jednostronny. Mam 25 lat, mój mąż 26.

Pobraliśmy się kilka miesięcy temu, tuż po ukończeniu studiów magisterskich na UW. Podjęliśmy pracę. Mąż skończył prawo, jest na aplikacji, pracuje za bardzo niskie wynagrodzenie (standardowy, wieloletni los początkującego prawnika; i tak mamy szczęście – niektórzy nasi znajomi po prawie są na bezpłatnym stażu). Ja pracuję jako logopeda. Pochodzimy z miasta średniej wielkości, jest tam ogromne bezrobocie, dlatego pozostaliśmy po skończeniu studiów w Warszawie. To, co zarabiamy razem, z trudem starcza na opłacenie czynszu za wynajmowane maleńkie mieszkanie (nie mamy szans na kredyt na własne), opłaty i sfinansowanie bieżących potrzeb. Żyjemy bardzo skromnie. Ogromnie chcielibyśmy mieć dzieci, ale z pewnością jeszcze długo nie będzie to możliwe z przyczyn finansowych: nie mielibyśmy z kim zostawić dziecka, gdy już przyjdzie na świat. Nie stać nas ani na opiekunkę, ani na to, by jedno z nas nie pracowało – żadne z nas nie utrzyma samodzielnie trzyosobowej rodziny. Nie mamy też w Warszawie rodziców ani krewnych. Zapisanie tu dziecka do żłobka graniczy z cudem, a nawet jeśli to się uda, maluszek ciągle będzie chorował (co jest powszechne i naturalne przy dużej liczbie dzieci w jednym pomieszczeniu). Który pracodawca wytrzyma z permanentnie nieobecną pracującą matką? Mój niestety na pewno nie.

Zrobiło mi się bardzo przykro po przeczytaniu tego artykułu. Osób w podobnej sytuacji jak nasza jest mnóstwo. Wystarczy się rozejrzeć.

Pozdrawiam, Julia

Wyjątkowo drukujemy list bez pełnego podpisu. Sprawa jest jednak ważna. Oczywiście, w pełni się zgadzamy, że nie tylko moda powoduje późne macierzyństwo. Ale może warto zastanowić się, czy kiedykolwiek możemy uznać, iż już nas na dziecko „stać"? Czy nasi rodzice, w sensie pokoleniowym, mieli wszystko, gdy my się rodziliśmy? Gdzie jest granica tej wystarczającej zamożności? Domek z ogródkiem? Małe mieszkanie? Dwie pensje czy jedna pensja? I wreszcie, to pytanie najważniejsze, czy jesteśmy pewni, że kiedy my już uznamy, iż chcemy, to nasz organizm już nie będzie chciał? A może i Pan Bóg już nie pobłogosławi? Naprawdę wiele takich dramatów widać wokół. Często kiedy ludzie już chcą mieć dzieci, wtedy z różnych powodów nie mogą. Z tej perspektywy realne i prawdziwe problemy ze żłobkiem oraz pieniędzmi bledną i wydają się bardzo, ale to bardzo nieistotne. O tym też warto pamiętać. Tylko że wtedy jest już za późno. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy ostatecznie dużej rodziny! Bo dzieci to szczęście.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy