Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Welcome to Poland

Krzysztof Feusette

Szanowny przybyszu z Europy, kochany kibicu, kibolu, kochane kibolątko nasze najpiękniejsze, które właśnie przekroczyło polską granicę, by cieszyć swoje śliczne oczy tym wielkim świętem futbolu, jakim były do dzisiaj mistrzostwa Europy w piłce nożnej.

Piszę do ciebie, bo w oczy ci tego powiedzieć nie umiem.

Jeśli przyleciałeś samolotem, to masz dużo szczęścia, bo tylko lotniska udało nam się przygotować na twoje przybycie. Nie będę ci kwękolił, jak deszcz zalewał nową halę przylotów na Okęciu, bo musiałbym też opowiedzieć, jak zalewał świeżo wyremontowany Dworzec Centralny. Wiadomość zła – jeśli musisz z lotniska udać się do centrum i na chwilę obecną suniesz zatłoczoną kolejką przez kolejne przytorowe śmieciowiska, to wiedz, że lada moment ukaże się twoim oczom coś, o czym się nie śniło nawet Michelowi Platiniemu.

Oto dworzec (w przenośni) Warszawa (stolica Polski) Zachodnia (ale nie w tym sensie). Jeśli nie podróżowałeś samolotem, ale pociągiem, i wjeżdżasz właśnie bezpośrednio na Centralny, to jest jeszcze ciekawiej. Prawdopodobnie witam cię na polskiej ziemi, gdy jest już po ostatnim meczu twojej drużyny. W Polsce nie oczekujemy dziś od pociągu, że przyjedzie na czas, ale że będzie jechać po swoim torze.

A przecież serce podpowiada, że wybrałeś samochód, piękna pogoda, żonę w pasy i jedziemy – tak pomyślałeś. Stojąc w korkach, masz dużo czasu, by ominąć większość dziur w asfalcie, podziwiaj więc widoki za oknem i Polaków, że tak cudownie dali się nabrać na „Polskę w budowie". Nasypy nie miały być robione z piachu i lodu, nowe drogi miały nie pękać, Chińczycy mieli trzymać się mocno, ich następcy z Polski mieli nie splajtować, minister Nowak nie miał być ministrem transportu, a ministra sportu miała się częściej uśmiechać, niż odzywać. To się nie udało.

Za to, nie uwierzysz, mamy stadiony, zwłaszcza Narodowy. Miał aż dwa poważne sprawdziany. Najpierw sprawdzian „Zamkniętych bram" – musieliśmy od nowa robić schody, więc nie zdążyliśmy zrobić bram wejściowych, dla kibiców otwarto zatem tylko dwie, co wywołało zjawisko „naporu tłumu", ale obyło się bez rannych, czyli egzamin zdany. Drugi sprawdzian – „Martwych krzesełek" – zorganizowaliśmy jeszcze lepiej. Na mecz obniżonego ryzyka Legia – Sewilla szczęśliwie przyszło cztery razy mniej kibiców, niż będzie na meczach podczas Euro.

Szczęśliwie, bo okazało się, że bileciki dla nich obejmowały także krzesełka wcześniej... zdemontowane. „Proszę siadać byle gdzie" – zakomunikowaliśmy w końcu chłopcom w szalikach, a oni usiedli, dlatego o organizację jestem spokojny. Miłej zabawy, Europejczyku. Na pewno do nas wrócisz.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy