Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kto po Hannie weźmie stolicę?

Piotr Gursztyn

Hanka Korkowiak – to nowy pseudonim, który warszawska Platforma obmyśliła dla prezydent stolicy

Hanka Korkowiak, zwana też pieszczotliwie Bufetową (także wymyślone przez kolegów z partii), nie chce już okupować stolicy. Zapowiedziała swoim współpracownikom, że dwie kadencje na stanowisku prezydenta Warszawy zupełnie jej wystarczą. Współpracownicy oficjalnie wyrazili żal, że to za krótko, a potem polecieli wykablować całemu światu , co Hanka im powiedziała.

Echem tego był wpis Wojciecha Olejniczaka, który zaanonsował na swoim blogu, że Hanna może zostać następcą Donalda na premierowskim tronie. Może być i taki plan, choć „SP" słyszały też, że Hannie marzy się jakieś ważne stanowisko bankowe. NBP czy coś w tym stylu.

Zaś w Warszawie wzrosło napięcie. Kto po Hannie weźmie stolicę? Ona sama zaczęła promować niejakiego Wojciechowicza. To ponoć jej zastępca. Informacja, że Hanka stawia na jakiegoś „no name'a", pobudziła wszystkich – od PO po wszystkie inne partie. Bo z Hanką, chociaż zabarykadowała wszystkie warszawskie magistrale, trudno byłoby wygrać. A z Wojciechowiczem? Nawet Samoobrona ma szanse. Nie będzie jednak tak łatwo. Hanna zapowiedziała, że kandydat na prezydenta stolicy zostanie wyłoniony demokratyczną decyzją przewodniczącego partii, czyli pewnego faceta z Sopotu. On wskaże.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?