Najnowsza interwencja Uważam Rze

O równości

Sądzę, że wobec wrzawy środowisk homoseksualnych nt. domniemanej dyskryminacji prawnej osób pozostających w takich związkach oraz osób pozostających nawet w heteroseksualnych związkach innych niż małżeństwo oraz żądań zrównania takich związków z heteroseksualnym małżeństwem, jak i pewnej nieporadności polemistów należy wreszcie sprawę wyjaśnić także na gruncie samego prawa.

Domniemana dyskryminacja dotyczyć ma m.in. możliwości dziedziczenia, zarządzania wspólnym majątkiem, istnienia takiego majątku, możliwości zasięgania informacji o stanie zdrowia, przywilejów podatkowych  (wspólnego opodatkowania). Tymczasem jasno trzeba powiedzieć, że nie istnieje problem żadnej dyskryminacji, gdyż wszyscy obywatele w RP są wobec prawa równi. Większość sygnalizowanych „problemów" da się rozwiązać przy pomocy instrumentów prawa cywilnego, tj. pełnomocnictw, testamentów etc. Dotyczy to każdej relacji międzyludzkiej, związków homoseksualnych, heteroseksualnych, trwałych i nietrwałych, także o charakterze przyjaźni czy koleżeństwa. Pewne odmienności na korzyść małżeństwa nie stanowią dyskryminacji osób w tzw. związkach partnerskich, homo- czy heteroseksualnych, lecz wynikają z prawnego uprzywilejowania małżeństwa jako jądra rodziny z mocy normy konstytucyjnej (choćby art. 18, art. 71 Konstytucji RP), a to z uwagi na szczególną rolę, jaką małżeństwo i rodzina spełniają w społeczeństwie, będąc głównym kanałem reprodukcji pokoleń, nośnikiem wartości społecznych oraz najważniejszym czynnikiem wychowania dzieci, najważniejszą, bo podstawową, komórką społeczną stanowiącą o trwałości społeczeństwa. Zatem nie jest tak, że pośród „zbioru obywateli" mamy równouprawnioną większość oraz dyskryminowaną mniejszość homoseksualną czy inną, ale jest tak, że w tym „zbiorze" są osoby równouprawnione oraz związki osób uprzywilejowane z mocy normy konstytucyjnej z uwagi na swą rolę. Cała dyskusja toczy się więc na złej płaszczyźnie, bo przedmiotem sporu nie powinna być dyskryminacja homoseksualistów, lecz uprzywilejowanie małżeństw jako związków tworzących rodziny. Dlatego nie ma sensu rozprawiać o dyskryminacji prawnej mniejszości homoseksualnej czy innej, ale o tym, czy zasadne jest prawne uprzywilejowanie małżeństwa w kontekście jego społecznej roli. Jak sądzę, takie postawienie sprawy ułatwia polemikę z nazbyt natrętnymi „mniejszościami", bo pozwala uzasadnić istniejące zróżnicowanie na gruncie konstytucji. Zasada równości wobec prawa nie polega bowiem na tym, że wszyscy mają takie same prawa, tylko na tym, że takie same prawa mają wszystkie osoby znajdujące się w jednakowej sytuacji faktycznej. A sytuacja faktyczna osób pozostających w heteroseksualnym trwałym związku mającym na celu powołanie na świat i wychowanie dzieci jest inna niż osób pozostających w związkach homoseksualnych.

Przemysław Lis,
adwokat

 

To bardzo ważny głos, pokazujący jak na dłoni skrajnie ideologiczny charakter żądań środowisk homoseksualnych. Chodzi tu bowiem raczej o osłabienie  rodziny niż zapewnienie praw osobom żyjącym w związkach jednopłciowych. Prawa te, jak widać, od dawna są zapewnione.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO