Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Powrót Super-Tuska

Krzysztof Feusette

Koko, koko, Euro spoko, premier leci hen wysoko...

Polski teatr absurdu daje przedstawienia bez przerwy. Szef ruchu swojego nazwiska, który tyle ma wspólnego z wiarą katolicką co wibrator z filozofią, ogłasza, że „opuszcza Kościół" i nawet mu do głowy nie przyjdzie, że to tak, jakby prosię informowało, że się wypisuje z wyścigów psich zaprzęgów.

Premier „wiodącego kraju Unii Europejskiej" przypomina sobie o najważniejszej imprezie organizowanej w tym kraju dopiero na kilka tygodni przed uroczystym otwarciem, więc spanikowany ściąga kamery i ministrów, a kiedy ci meldują, że wsjo w pariadkie, okazuje się, że nasz krajowy superbohater i tak musi wszystko sprawdzić osobiście, a choćby i z lotu ptaka. Ludzie, którzy chcą uchodzić za „niezależnych obserwatorów" życia politycznego, „obiektywnych ekspertów" w dziedzinie politologii, socjologii czy mediów, ślinią się i cmokają na widok premiera w helikopterze, autobusie i pociągu jak dzieci pod strzelnicą z lizakami.

Publicyści, także ci uchodzący za prawicowych, powtarzają groteskowe tezy Leszka Millera, że „jakby premier przed Euro kraju nie wizytował, to by były pretensje, że nic nie robi". Trudno posądzać szefa SLD o bycie lemingiem otumanionym telewizją całodobową, ale trudno też uwolnić się od myśli, że ktoś tu ma swoich rodaków za lud ciemny i przygłuchy.

Czy naprawdę Millerowi wydaje się, iż Polacy oczekują od szefa rządu, że będzie marszczył brwi, nadawał relacje z koparki albo wpadał do szpitala, by sprawdzić, czy wystarczy bandaży? Czy Miller już zapomniał, co miało być, a czego nie ma? Skok cywilizacyjny – mówi to panu coś, panie były premierze?

Był czas, były pieniądze i były proroctwa Świętego Nigdy. Już rok temu ten rząd i ten premier zaliczyli „dobrą organizację Euro 2012" do swoich najważniejszych, nie, nie planów, ale osiągnięć – w raporcie o dokonaniach pierwszej kadencji. A gdyby ktoś państwu powiedział, że w przypadku innych „zrealizowanych" punktów, jak choćby walki z biurokracją, jest jeszcze gorzej?

A gdybyście dostrzegali to sami, to co? Nic. Jako kwękolący malkontenci zostaniecie uznani za wiecznych narzekaczy przez tych, którzy widzą i czują to samo, ale nie mogą tego głośno powiedzieć. Ze wstydu, z pobudek finansowych, z tej prostej przyczyny, że nie tnie się gałęzi, na którą się po trupach wspinało. To dlatego tak wielu dziś powtarza: patrzcie, jak ten premier ciężko lata.

Jak głębokie trzeba mieć uczucia dla Polaków, by uznawać ich za aż tak naiwnych.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?