Najnowsza interwencja Uważam Rze

A w Anglii jest tak…

Jestem Państwa wierną czytelniczką i z zainteresowaniem śledzę artykuły na temat kosztów związanych z założeniem rodziny czy posłaniem dziecka do przedszkola. Utwierdzam się przy tym zawsze w przekonaniu, że wybór emigracji był trafny, zarówno dla nas, jak i naszych dzieci.

Od ośmiu lat mieszkam z mężem w Londynie. Jesteśmy polską rodziną i wspólnie wychowujemy dwoje małych dzieci (dwa i cztery lata). Jestem jedyną osobą pracującą i zarabiam troszkę powyżej tutejszej średniej krajowej. Po opłaceniu rachunków pozostaje z mojej pensji niewiele. Mój mąż przejął opiekę nad dziećmi. Gdyby nie to, że pobieramy zasiłek mieszkaniowy (Housing Benefit), dostępny powszechnie dla rodzin z dziećmi, oraz  comiesięczny zasiłek na dzieci (Child Benefit), przysługujący każdej rodzinie bez względu na dochód,  z pewnością nie dalibyśmy rady utrzymać się tylko z jednej pensji.

Nie możemy pozwolić sobie na żłobek dla młodszego dziecka ani na zatrudnienie opiekunki – koszty podobnych usług są tutaj boleśnie wysokie.  Za to gdy córka ukończy trzy lata,  ma gwarantowane bezpłatne zajęcia w wybranym przedszkolu (przez trzy godziny dziennie). Od czwartego roku życia dziecko idzie do zerówki (Reception), gdzie spędza minimum sześć godzin dziennie, za co nie musimy płacić. Szkoły są doskonale dofinansowane przez gminy (wiem coś o tym, gdyż poza pracą pełnię funkcję członka zarządu szkoły), dzięki czemu dzieci uczą się bezpłatnie, a rodzic pokrywa jedynie koszt obiadów szkolnych. Jeśli rodzice mają bardzo niskie dochody, to dziecko jest upoważnione do darmowych posiłków.

[...] Kobieta ciężarna korzysta z darmowej opieki położniczej oraz dentystycznej, a także ma zapewnione bezpłatne lekarstwa do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia. Moje dzieci urodziły się w publicznym szpitalu, gdzie znieczulenie dostałam za darmo. Po porodzie dostałam osobny pokój z łazienką, który dzieliłam tylko z dzidziusiem, a po wypisaniu mnie ze szpitala przez tydzień odwiedzały mnie sanitariuszki, które bezpłatnie uczyły mnie opieki nad niemowlęciem.

Rozumiem doskonale rozterki finansowe polskich rodziców i im wspólczuję.  I pomimo bolesnego braku bliskości dziadków nie żaluję swej decyzji o wychowywaniu moich dzieci na emigracji.

Z poważaniem, Elwira Dubis

 

Cóż, gorzkie to słowa i wątpliwą pociechą jest to, że niektóre z wymienionych przez Panią uprawnień rodziny dostępne są bezpłatnie i w Polsce, a dla wielu osób bliskość rodziny, w tym dziadków, jest jednak nie do przecenienia. Bez wątpienia jeśli chcemy trwać jako naród, a nie stać się społeczeństwem starym, potrzebny nam narodowy plan przeciw zapaści demograficznej. Mówią już o tym ludzie tak dalecy od strony konserwatywnej jak prof. Janusz Czapiński. Ale władze mają to, niestety, w poważaniu. Polski premier Donald Tusk zapytany kiedyś o tę sprawę zareagował rechotem i jakimś prymitywnym żartem, że on przecież ludzi do rozmnażania się i kochania nie zachęci. Otóż mógłby, ale najwyraźniej nie chce.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu