Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Dodrukowywanie pieniedzy to nie najlepsza metoda na kryzys

Grzegorz Lato na premiera

Jerzy Jachowicz, Janusz Rolicki

Od lewego

Janusz Rolicki

Liderzy Anglosasów od kilku lat zachowują się, nie przymierzając, tak jak władze Polski Ludowej pod koniec ery Jaruzelskiego. Gdy premierowi Rakowskiemu w 1988 r. zabrakło w kasie pieniędzy, zarządził wielkie drukowanie i bilans się poprawił. Tyle że od pustej złotówki nie przybyło towarów i mieliśmy hiperinflację. Tymczasem rząd USA, i to już od czasów Busha, drukuje na potęgę miliardy dolarów, dusząc tym kryzys i ratując banki. W ślad za USA idą Wielka Brytania i inne potęgi światowe, paskudząc zawzięcie swój pieniądz. Mało tego, na szczycie najbogatszej dwudziestki w Meksyku zawstydzano Europę, że nie zażywa tego samego lekarstwa: dodruku pieniędzy.

A wszystko to przez panią Merkel, która na to nie pozwala. Ekonomiści zastanawiają się, czy pani kanclerz ma rację.

I nawołują rząd niemiecki, aby bank centralny zgodził się na euroobligacje na pokrycie długów piątki z południa albo wprost gwarantował ich długi.

A Merkel na to, że to niemożliwe dopóty, dopóki nie będzie ścisłej fuzji politycznej państw strefy euro. Dziś już nikt nie wątpi, że wspólna waluta była dobra na czas koniunktury, ale gdy przyszedł kryzys, zaczęły się schody bez końca.

Wiadomo, że bez euro każdy z krajów Południa zdewaluowałby raz-dwa swe drachmy, liry czy pesety, a w sytuacji wspólnego euro jest to niemożliwe. Dziś pewne jest, że bez ścisłej unii politycznej utrzymanie zdrowego pieniądza europejskiego się nie uda. Tak czy siak czeka nas więc ściślejsza integracja.

A co na to Polska? My cieszymy się z naszej złotówki. Tyle że nie ma z czego. Bo pomimo że nie paskudzimy swego pieniądza nasza waluta traci na wartości. W związku z tym za rok czy dwa lata okaże się, że musimy uciekać do euro, o ile nie chcemy, aby nasz majątek był rozkradany.

Politycy zamiast nas na to przygotować i prowadzić debaty publiczne, jak zwykle wzięli wodę w usta, czekając na start do tańca chocholego, który pozwoli im wylewać na rozgrzane głowy rywali wiadra inwektyw. Koszty demokracji są coraz wyższe, chociaż wciąż nie wynaleziono lepszego ustroju. Ot co!

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Tego się po naszych braciach Czechach nie spodziewałem. I mam kłopot ze znalezieniem odpowiedzi, dlaczego zrobili nam takie świństwo. Nie chodzi o mnie nawet i miliony podobnych szaraków śledzących wydarzenia na Euro 2012. Ja bym sobie z tym jakoś poradził. Prawdę mówiąc, osobiście nie miałem jakichś specjalnie wygórowanych ambicji. Pewnie po części dlatego, że nie znam się za dobrze na piłce nożnej. Chodzi mi o premiera Donalda Tuska, który się nie tylko na piłce zna. Nie zasłużył na takie traktowanie. Nie po to swego czasu z ministrem Mirosławem Drzewieckim otwierał boiska Orlików, a nawet kiedyś rozegrał przeciwko szkolnej drużynie szkrabów zwycięski mecz, żeby teraz odpaść w eliminacjach! Wszyscy w Europie widzieli, jak naszemu rządowi i premierowi, który kierował reprezentacją piłkarską, zależy, żeby nasze orły weszły przynajmniej do ćwierćfinału. Sprawa jest tym bardziej przykra, że premiera Tuska w jego staraniach wspierał sam pan prezydent – Bronisław Komorowski. Krzyczał tak głośno, że jego doping przebijał się przez dach Stadionu Miejskiego we Wrocławiu, niósł się echem po całej stolicy Dolnego Śląska, dochodząc aż do ogrodu zoologicznego, w którym dyrektor obserwował z niepokojem, jak zwierzęta przywykłe do ciszy i spokoju nagle chowają się w norach.

I to też nic nie dało. Czeska drużyna, nie przejmując się niczym, ograła nas. Jej zawodnicy zachowywali się na boisku tak, jakby całkowicie lekceważyli przepowiednie premiera Tuska, który przecież w sposób wyraźny dla każdego, więc nawet dla Czechów, wytypował wynik 2:0 dla naszej drużyny.

Z podobnie silnym przekonaniem zapowiadał, że możemy nawet zostać mistrzami Europy. To co, Czesi nie zdawali sobie sprawy, że jeśli wygrają z nami, to możemy już nie zdobyć mistrzostwa? Po prostu udawali, że nie zrozumieli, co mówił nasz premier. Skutki tego mogą być nieobliczalne. Co zrobimy, jeśli Donald Tusk załamie się i ogłosi, że ma już dosyć wszelkiego kierowania? Jedynym ratunkiem dla nas pozostanie chyba powierzenie roli premiera Grzegorzowi Lacie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO