Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Minister Sawicki (z prawej) kontroli bardzo nie lubi

Kogut na ministra

Jerzy Jachowicz, Janusz Rolicki

Od kilku miesięcy media są pełne narzekań na temat fałszowania żywności. Okazuje się, że w kiełbasie, a zwłaszcza w parówkach, prawie nie ma mięsa, w makaronach jest zbyt mało mąki, a w serach – zwłaszcza żółtych i topionych – mleka.

Od lewego

Janusz Rolicki

Od kilku miesięcy media są pełne narzekań na temat fałszowania żywności. Okazuje się, że w kiełbasie, a zwłaszcza w parówkach, prawie nie ma mięsa, w makaronach jest zbyt mało mąki, a w serach – zwłaszcza żółtych i topionych – mleka. To, co spożywamy, zachłanni producenci obrabiają chemicznie i termicznie, zapewniając miły zapach i ładny wygląd pokarmów. Po raz kolejny potwierdziła się kartezjańska mądrość, że natura ludzka jest zachłanna i gdy producentów oraz handlarzy się nie pilnuje, na potęgę nas  oszukują. Wniosek: w dobie transformacji zapomniano o brzydszej stronie ludzkiej natury i... jest, jak jest.

Przede wszystkim o swych obowiązkach wobec obywateli zapomniało państwo. Bo my wybieramy polityków nie po to, aby im się lepiej żyło naszym kosztem, lecz po to, aby służyli oni społeczeństwu swymi umiejętnościami. Niestety, w tej materii państwo niedomaga i stąd lawina złych informacji o tym, jak dla zysku kosztem zdrowia jesteśmy robieni w bambuko. Jest tak, że dziś niedomagają różne inspekcje typu PIH, inspekcje sanitarne oraz zdrowotne powołane do naszej ochrony. A rząd w osobie ministra rolnictwa pana Sawickiego zabiega nie o wzmożenie kontroli, lecz o zmniejszenie ich zakresu i podporządkowanie, przynajmniej częściowo, samorządom lokalnym, związkom producentów. Bo właśnie oni skarżyli się panu ministrowi na dokuczliwość kontroli, które im psują interes.  Pan Sawicki znany z bon motów, pytany, dlaczego jajka podrożały, odpowiedział, że za nowe klatki dla niosek nie zapłaci kogut, lecz klienci. Ta uwaga ministra, który zabiegał swego czasu, aby światła dziennego nie ujrzały informacje o używaniu w Polsce soli przemysłowej do produkcji żywności, świadczy o tym, że na ministerialnym fotelu mógłby go śmiało zastąpić kogut. Panie premierze, czas tupnąć nogą na te porządki i zainteresować się sprawą. Dosyć mamy niezgulstwa władz. W tym przypadku nie chodzi jedynie, jak być może sądzą na ulicy Wspólnej w Warszawie, o pieprz do zsiadłego mleka, lecz o zdrowie społeczeństwa.

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Wielu moich znajomych ubolewa, że po skończeniu Euro 2012 ich życie zionie pustką. Szczególnie trudne chwile przeżywają wieczorową porą. W miejscu rozpierającej energii i radości na ich twarzach pojawiła się tęsknota za czymś, co skończyło się wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego podczas finałowego meczu w Kijowie.

Dla mnie, niestety, sprawy przyjęły o wiele gorszy obrót. Nie waham się użyć dramatycznych słów. Moje życie straciło sens, odkąd zabrakło codziennych konferencji prasowych Hanny Gronkiewicz--Waltz. Cóż to były za konferencje?! Co ja mówię? To nie były konferencje? To były wielkie spektakle teatralne z udziałem pani prezydent Warszawy w roli głównej. A jeśli jeszcze w czasie przedstawienia dowiadywałem się o codziennym życiu stolicy i kraju, poznawałem frapujące wiadomości, których w inny sposób bym nie zdobył, to czego można chcieć więcej? Zachwycała też forma przekazu, która niezależnie od bogactwa i rzetelności informacji obfitowała w finezyjne gesty, charakterystyczne dla kobiety mądrej i dzielnej. To wyłącznie dzięki pani prezydent wiedziałem dokładnie, ile kilogramów bigosu i ile sztuk pierogów zjedli fani w strefie kibica każdego dnia. A nawet ile piwa wypili. Czy to nie wspaniałe? Raz tylko wkradła się drobna nieścisłość. Pani prezydent poinformowała, że w dniu meczu Polska – Czechy przyjechało z Czech 19 osobowych samochodów z kibicami, podczas gdy rzeczywiście było tych aut 18. Ten błąd trzeba jednak złożyć na karb Straży Granicznej. Na faksie, który przyszedł z granicy, ósemka nie miała brzuszka w dolnej części i dlatego fałszywie odczytano zapis. Z utęsknieniem czekam na przywrócenie konferencji pani H.G.-W. z innych okazji. Jest wszak jedna rzecz, która była słabością. To tło. Biała ściana albo nadużywany znak Euro 2012. Proponuję, aby w następnych konferencjach pani prezydent występowała na tle polsko-radzieckiego pomnika Braterstwa Broni, zwanego popularnie pomnikiem „czterech śpiących". Dobrze ujęta przez kamerę mogłaby wyglądać jak wtopiona w obiekt swego podziwu i uwielbienia.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość