Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Krzysztof Feusette

Lady Makbet w obronie życia

Krzysztof Feusette

Przyznam szczerze – gdybym miał wybierać, czy iść z rodziną do cyrku, czy przeczytać kolejny komentarz Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, gwiazdy mainstreamowego dziennikarstwa, której słoń protuskowej propagandy nadepnął na ucho tak mocno, że zdarza jej się słyszeć słowa, które nie padły, wybieram zawsze panią redaktor.

Bo w cyrku – cóż, klaun poskacze, pofika, powygłupia się, przewróci ze dwa razy i po zabawie. A przy komentarzach pani redaktor człowiek nie tylko, że ze śmiechu będzie płakał długie kwadranse, to jeszcze od razu czuje się bogatszy wewnętrznie. Bogatszy choćby o wiedzę, jak dziś uprawia się propagandę sukcesu i że propaganda ta staje się coraz bardziej nieudolna, czasem nawet bardziej niż działania rządu na polu autostrad.

Dziś redaktor Kolenda-Zaleska pisze.: „Dajcie nam jeszcze choć kilka dni! Kilka dni na radość z Euro. Nie zatrujcie nam tego czasu. Niestety, wszystko wskazuje na to, że wy, politycy, już szykujecie się do tego, żeby nam to wszystko zepsuć". I już jest śmiesznie, prawda? Bo oto gwiazda mainstreamu zarzuca politykom, że chcą „zatruć" czas po Euro, choć nawet dziecko widzi, że sama zatruwa nam „ten czas" w pełni profesjonalnie, i z pewnością skuteczniej niż politycy. A gdyby ktoś sądził, że Kolendzie-Zaleskiej naprawdę chodzi o wszystkich polityków, ten jest ostatnie wuwuzele. Bo chodzi jej, rzecz jasna, o Jarosława Kaczyńskiego. „Prawdziwa wspólnota nie jest mu na rękę" – stwierdza specjalistka od problematyki faszystowskiej i łączenia pochodni, tudzież flag biało-czerwonych z dojściem Hitlera do władzy. „Oto bowiem Jarosław Kaczyński obwieszcza, że Euro nie przyczyniło się do skoku cywilizacyjnego Polaków, że skończyło się kompletną klęską, dając tym samym sygnał swoim, co mają mówić" - pisze Kolenda-Zaleska, dając sygnał „swoim", co mają pisać. I zastanawia się, gdzie szef PiS spędził ostatnie trzy tygodnie. „W gabinecie na Nowogrodzkiej odgrodzony od telewizji i radia, a otoczony przez klakierów?".

Ileż poczucia wspólnoty zasiało nasze Euro w sercu pani redaktor. Jak czytamy na stronie wyborcza.pl, gdzie znajdziemy streszczenie komentarza ich własnej dziennikarki: Kolenda-Zaleska stwierdza, że „gdyby Kaczyński wybrał się do strefy kibica, na jeden z nowo wybudowanych stadionów, dworców lub wyremontowane lotnisko, to "taka konstatacja nawet do głowy by mu nie przyszła". "Bo zobaczyłby roześmianych, przyjacielskich, otwartych i radosnych Polaków, dumnych ze swojego kraju" - pisze. Dziennikarka przyznaje, że "do tej ogromnej beczki miodu można dorzucić parę łyżek dziegciu", bo nie udało się zbudować wszystkich dróg, a władza się "nie popisała" w sprawie podwykonawców".

Pamiętam, jak „Gazeta Wyborcza" oburzała się na wszelkie porównania z PRL-owską „Trybuną Ludu", i szanuję to oburzenie. Ale czy ktoś z Czerskiej jest w stanie pokazać mi choćby jedną różnicę między przekazem Kolendy-Zaleskiej a przekazem starej „Trybuny", gdy szanowna autorka pisze, że władza się „nie popisała w sprawie podwykonawców" – podczas gdy ludzie, którzy w pocie czoła próbowali nadgonić spartaczone budowy, dziś żyją od pożyczki do pożyczki, bo nie dostali za swoją pracę wynagrodzenia? Czy jeśli Adam Michnik nie wypłaci Kolendzie pieniędzy za jej wybitnie udany komentarz, też będzie mówiła, że ktoś tu się "nie popisał"? A formułka „nie udało się zbudować wszystkich dróg"? Czy prawda nie jest taka, że nie udało się zbudować WIĘKSZOŚCI dróg, które rząd PO-PSL obiecywał przed Euro?

Na koniec autorka proponuje Kaczyńskiemu „kilka tygodni wakacji". Pani redaktor, może dałoby się wypożyczyć w tym celu słynnego „Tuskobusa"? A poważniej – nic Pani nie mówiły te setki tysięcy biało-czerwonych flag na polskich ulicach? Nie dostrzega w tym Pani analogii z budowaniem niebezpiecznej narodowej wspólnoty w oparciu o narodowe symbole, od których niedobrze już się robiło Pani koleżankom i kolegom, a niektórzy to się nawet bardzo tego bali? A gdyby tak w którejś ze stref kibica podczas Euro ktoś zaintonował patriotyczne pieśni, hę? Ja tylko ostrzegam – jak się to biało-czerwone unarodowienie rozleje na polskie ulice, a już nie daj Boże – Krakowskie Przedmieście, jak zacznie łazić w tę i wewtę w obronie wolności słowa albo godności sponiewieranych ofiar ze Smoleńska, może być za późno na trucie o tym, że to inni zatruwają atmosferę w Polsce. Gdyby jednak Pani nadal „trucicieli" tych szukała, radzę, podobnie jak w przypadku redaktora Piotra Stasińskiego i jego poszukiwań polskiego chama, ponownie przeczytać wierszyk o panu Hilarym. Powinno pomóc.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?