Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Wehikuł czasu, czyli pluszak Tuska

Bronisław Wildstein

Powrót propagandy sukcesu najbardziej uderzający jest dla tych, którzy byli pewni, że to już zamknięta przeszłość

Początek Euro. Poranny program w Jedynce Polskiego Radia.

I nagle wehikuł czasu przenosi mnie ponad 30 lat wcześniej. Słodki głos prowadzącego wtóruje Krzysztofowi Maternie, który zachwyca się, jak dobrze jest w Polsce zjednoczonej pod wodzą światłego przywódcy. Nareszcie możemy być patriotami – oznajmiają obaj – prowadzonymi przez rząd cieszący się szacunkiem w kraju i za granicą, którego sukcesów nie sposób nie docenić.

I to my ich owoce spożywać będziemy, bo to nami tak nowocześnie i po europejsku zarządza nasz gospodarz i wszyscy korzystamy z jego nowoczesnego stylu, który łączy, a nie dzieli, dzięki czemu wspólnie możemy cieszyć się naszym piłkarskim świętem, bo towarzysz... zaraz... nie, nie towarzysz, i nie pierwszy sekretarz, tylko premier, i nie Gierek, tylko Tusk. Ale tak jak wtedy tak i teraz nie wszyscy się cieszą. Są ci, którzy usiłują nam zepsuć naszą wspólną zabawę, brużdżą i judzą oraz jedność usiłują podkopać, chociaż teraz, przy święcie, to i zajmować się nimi nie warto.

Zrozumiałem, co powoduje, że tak wielu krytykom obecnego status quo właśnie gierkowska epoka coraz częściej zaczyna się przypominać. Nie chodzi nawet o długi, które miłościwie dziś panujący zafundował nam w rekordowym tempie, radykalnie dystansując wszystkich, funkcjonujących w zdecydowanie trudniejszych warunkach, poprzedników. Robił to, kiedy kraj zasiliły potężne dotacje z UE i pieniądze nadsyłane przez nową falę emigracji, a pożyczki szły prawie wyłącznie na konsumpcję, aby wzbudzić miłość do łaskawie nami rządzącego; całkiem jak za Gierka, bez dbałości o to, co później, bo przecież żyje się tu i teraz.

Zwarty szyk medialnego frontu nie ustępuje dziś mobilizacji dawnej komunistycznej propagandy

Mimo tego i wielu innych objawów najbardziej uderzający jest jednak powrót propagandy sukcesu, zwłaszcza dla tych, którzy pewni byli, że to już zamknięta przeszłość. Oczywiście widzimy odmienności obu wariantów. Dzisiaj zachwyty wzbudza już nie gospodarska solenność, ale młodzieńcza beztroska premiera, choć w sumie różnica to niewielka. A zwarty szyk medialnego frontu nie ustępuje mobilizacji komunistycznej propagandy. Wydawało się to niemożliwe, a jednak. Ich funkcjonariuszom nie trzeba już tłumaczyć, oni zawczasu wiedzą, o czym mówić, a o czym nie. I jak mówić, o czym mówić należy, a jak deprecjonować sprawy, o których myśleć nawet nie wypada, i przede wszystkim – jak rozprawiać się z wrogiem.

Oto ginie generał Petelicki.

I od razu wiadomo, że to samobójstwo, chociaż nic jeszcze nie wiadomo. I już dociekliwi dziennikarze odnajdują motywy targnięcia się na życie twórcy GROM. Kłopoty osobiste, trudności w pracy, problemy z alkoholem. Dziennikarze stawiają pytania, przecież od tego są. Kto z nas zresztą nie ma kłopotów osobistych, trudności w pracy, a alkoholu, cóż, w Polsce, niestety, nie wylewamy za kołnierz.

Ale oprócz prawdziwych dziennikarzy są jeszcze „dziennikarze prawicowi". Tak jak za Gierka była prawica, która nie pogodziła się z postępem wcielanym przez zjednoczoną partię i judziła, podkopywała, na szczęście spotykając się z odporem właściwych władz i mediów. Prawicowi dziennikarze są opętani teorią spiskową, która sugeruje, że ludzie mają interesy, organizują się oraz działają w ich obronie i nie zawsze wszystko w tych sprawach ujawniają. Ba, czasami także zawiązują spiski, a w walce o swoje potrafią posunąć się dość daleko. I że zdarzają się zabójstwa polityczne, zwłaszcza jeśli nie są szczególnie gorliwie ścigane.

Dlatego prawicowi dziennikarze pytać będą o wszystkie zbiegi okoliczności, którymi – jako w sposób oczywisty nieistotnymi – pracownicy głównego nurtu zajmować się nie będą, bo wiedzą, że nie należy. Bo PiS-owscy dziennikarze – nazwijmy rzeczy po imieniu, trzeba być PiS-owcem, żeby tak się zachowywać – domagać się będą, aby media interesowały się tak bagatelnymi sprawami jak np. niszczenie w MSZ dokumentów i przedmiotów należących do ofiar katastrofy smoleńskiej, a potem podrzucanie ich resztek na śmietnik, z którego rodziny mogły je sobie wygrzebać.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?