Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Klientow Amber Gold na straty narazil wymiar sprawiedliwosci

O czym rozmawia się w pociągach

Jerzy Jachowicz, Janusz Rolicki

Od lewego

Janusz Rolicki

Klienci Amber Gold podkreślają, że są ofiarami państwa. I od państwa domagają się zadośćuczynienia. Politycy koalicji rządzącej odpowiadają, że każdy ponosi odpowiedzialność za swe decyzje inwestycyjne. Tyle że pokrzywdzeni twierdzą, iż państwo odpowiada za to, aby usługi na rynku oferowały podmioty sprawdzone, czyli nieoszukańcze. To prosta logika. Nie mieści się w niej sytuacja, w której właściciel firmy jest zawodowym oszustem, skazanym siedmioma wyrokami i z łaski sądu nieukaranym w sensie prawnym, tj. niesiedzącym w więzieniu. Sprawia to, że nieszczęśnicy wywiedzeni w pole mogą się czuć oszukani przez system prawny III RP. Bo ten system pomimo swej logiki i zasad okazał się podobny do rzeszota. A działo się to w kilku różnych sądach rozmieszczonych w miastach na Pomorzu. Na skutek tego wiedza, że pan Plichta jest wielokrotnym recydywistą, była tajemna. Czas postawić pytanie, czy nie przesadziliśmy jako państwo, darząc najwyższym zaufaniem sędziów i prokuratorów, którzy mieli nas chronić przed niegodziwościami życia? Ustawodawca nade wszystko zatroszczył się o realną niezależność sędziów. Czy sędziowie odpłacili nam za to swą postawą? Polska jest krajem wielkiej korupcji. Według Banku Światowego przed kilku laty kupienie ustawy kosztowało u nas zaledwie 3 mln dol. A ile może kosztować kupienie wyroku w pozornie błahych sprawach, jakie dotyczyły pana Plichty? Tych pytań unikamy, a w świetle ostatniego dramatu czas je postawić. I trzeba jasno powiedzieć, że klientów Amber Gold zawiódł w pierwszej kolejności system sądowniczy i prokuratorski, a nie system bankowy. Ten ostatni jest w gruncie rzeczy poza kontrolą. Jeśli do tego dodamy brak precedensów prawnych jako stały element orzecznictwa, to jasne się staje, dlaczego u nas wyroki tak często rozmijają się z poczuciem sprawiedliwości. Rząd reformuje prawo fiskalne i podatkowe, a zapomniał kompletnie o całej sferze społeczno-ekonomicznej. Stąd wniosek: Polska potrzebuje wizjonera prawodawcy, który życie nad Wisłą uczyniłby sprawniejszym i niebudzącym takich protestów jak obecnie.

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Przestaję jeździć pociągami. Rzeczy, które się tam ostatnio dzieją, są ponad moją wytrzymałość. Od dzieciństwa był to mój ulubiony środek lokomocji. Zaraz po wojnie, „kiedy byłem małym chłopcem", nieznajome panie częstowały mnie cukierkami, głaskały i pytały, po kim mam takie rude kędziorki, bo chyba nie po matce, skoro ma oczy z węgla i czarne włosy. Młodość i całe dorosłe życie przypadły na czas dojrzałego, a później schyłkowego PRL. W pociągach się milczało, żeby nie mieć kłopotów. Nos w książkę albo kurtka na twarz i sen do końca podróży. Czas mijał z pożytkiem dla ducha bądź ciała. Stan wojenny – grób. Wolność przywróciła rozmowy i pogodę ducha. Pociąg stał się przejściowym domem z gronem przyjaciół i znajomych. Tematem rozmów były zaś osobiste przeżycia, przygody, doświadczenia, anegdoty okraszone niewinnymi flirtami. Te czasy się już skończyły. Teraz pociągi są rozsadnikiem groźnej epidemii. Nie zdąży się położyć walizki na półce, a już słychać pierwsze narzekania.

– Co pani powie, może być jeszcze gorzej? Za utyskiwaniami idą oszczerstwa, obelżywe oskarżenia, bluźniercze wyzwiska. Najbardziej bolą mnie te na pana prezydenta i premiera. Ale na Stefana Niesiołowskiego też. Pogonił jakiegoś babsztyla w Sejmie – „Won stąd!" – który latał z kamerą i chciał mu w zęby, jak koniowi, zaglądać, to zaraz w pociągu usłyszałem:

„Niby profesor, a takie chamisko". W niedawnej podróży do Krakowa kilka razy zmieniałem  przedziały i wszędzie to samo. – Jaki ojciec, taki syn. Obydwaj łżą w żywe oczy – usłyszałem, gdy wchodziłem do trzeciego.

– Jakby za każde kłamstwo, jakie wciskał niedawno w telewizji, wyrwać staremu jeden ząb, to byśmy już mieli premiera bez zębów – śmiał się cynicznie jakiś mężczyzna. Wyrywałbym bez znieczulenia – dodał dentysta sadysta. Ostentacyjnie wyszedłem, nie ukrywając oburzenia. – Prezydent niedawno bredził coś o parasolu ochronnym – mówił młody chłopak. – Powinien na konsultanta wziąć znajomka Michała Tuska, tego od Amber Gold – dorzucił.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy