Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Whitney Houston: pożegnanie na raty

Adam Ciesielski

Dwie piosenki na soundtracku filmu „Sparkle” dokumentują ostatnią, rozpaczliwą próbę powrotu gwiazdy na ekran i estradę

Przedwczesna śmierć Whitney Houston w lutym wstrząsnęła światem rozrywki. Jedna z najznakomitszych piosenkarek XX w. utonęła w hotelowej wannie w Los Angeles, w przededniu gali wręczania nagród Grammy.  Wypadek był skutkiem uzależnienia gwiazdy od narkotyków. Wszyscy wiedzieli o tym od dawna. Już w 1999 r. Whitney podczas jedynego w Polsce koncertu w Operze Leśnej, otulona w szal i futro, śpiewała bez blasku. Wydawała się myśleć o czymś innym.

Nie był to chwilowy kryzys. Nałóg, dzielony z toksycznym mężem Bobbym Brownem (a w ostatnich miesiącach życia podobno także z córką, 18-letnią Bobbi Cristiną...), niszczył jej życie i karierę. Wszyscy pamiętali ją wciąż z czasów efektownego debiutu w połowie lat 80., z hitów w rodzaju „Where Do Broken Hearts Go", „I Wanna Dance with Somebody (Who Loves Me)" czy z filmu „Bodyguard" z 1992 r. Tymczasem potem było już tylko gorzej. Mimo rozwodu z Bobbym i kilku odwyków. Choć Whitney potrafiła wydawać dziennie na narkotyki kilka tysięcy dolarów i była strzępem człowieka, rozpaczliwie próbowała jeszcze coś zmienić.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?