Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Zerwanie z przeszłością

Paweł Lisicki

Najpierw rzekoma sensacja. W Rzymie, w czasie międzynarodowego Kongresu Studiów Koptyjskich, profesor Karen K. King, historyk zajmująca się okresem wczesnego chrześcijaństwa na Uniwersytecie Harvarda, ogłasza, że znalazła skrawek papirusu, na którym są zapisane słowa: „Jezus powiedział im: Moja żona...".

Tuż pod tym wersem znalazło się inne stwierdzenie: „Będzie ona mogła być moim uczniem". Słowa te zostały zapisane alfabetem greckim, w języku koptyjskim, a fragment pochodzi najprawdopodobniej z końca IV w. n.e. Najprawdopodobniej, bo nie jest znany jego właściciel.

Komentarz pani profesor? „Fragment ten sugeruje, że niektórzy wcześni chrześcijanie znali tradycję, zgodnie z którą Jezus był żonaty" – stwierdziła King. To rozumowanie pozwoliło jej nazwać znaleziony fragment „Ewangelią żony Jezusa". Cała sprawa zostaje opisana obszernie przez „New York Timesa", staje się tematem dnia największych portali i telewizji. Zwykły czytelnik dochodzi do wniosku, że oto pani King dokonała przełomowego odkrycia.

Prawda zaś jest taka, że nawet jeśli fragment znaleziony przez nią jest autentyczny, to nie ma on żadnego – powtarzam – żadnego znaczenia dla wiedzy o historycznym Jezusie. Skrawek pokazuje spekulacje różnych gnostyckich sekt, powstałych i działających od II w. n.e. Podobnych śmiałych opowieści w tekstach gnostyckich można znaleźć więcej. Nie znam jednak poważnego naukowca, który na ich podstawie próbowałby podważać obraz Jezusa przekazany przez cztery Ewangelie kanoniczne – Marka, Łukasza, Mateusza i Jana. Z prostego powodu –  te cztery Ewangelie pochodzą z I w. n.e. i mogą zawierać, przynajmniej częściowo, relacje naocznych świadków. Zostały też przekazane w lepszym stanie niż którekolwiek inne dzieło starożytne. Do naszych czasów zachowało się 5 tys. rękopisów lub ich fragmentów zawierających części lub całość greckiego Nowego Testamentu. Najwcześniejszy, z fragmentem Ewangelii według św. Jana, pochodzi z około 125 r. n.e.

A jednak to wszystko mało. Okazuje się, że najbardziej wątpliwa informacja, jeśli tylko podważa wiarę chrześcijan, może zostać uznana za na tyle znaczącą, żeby poważnie potraktowały ją światowe media. Jak to możliwe? Dlaczego w latach 90. na pierwszym miejscu niemieckiej listy bestsellerów utrzymywała się zaliczona do literatury faktu książka „Verschlussache Jesus", która opowiadała o świętym Pawle, rzekomym rzymskim agencie? Dlaczego miliony ludzi przyjmowały za dobrą monetę doniesienia „Kodu Leonarda da Vinci"?

Sam brak wiedzy tego nie tłumaczy. Myślę, że drugim powodem jest wykorzenienie własnej kultury i cywilizacji, a może swoista nienawiść do  nich, która cechuje tylu ludzi Zachodu. Gotowi są uwierzyć w każdą bzdurę, jeśli tylko ma pozory naukowości i jeśli tylko uderza w ich dawną tożsamość. Łatwiej przecież wtedy wytłumaczyć sobie, że ją porzucili.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE