Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Zielona wyspa Kaczyńskiego i Tuska

Piotr Gabryel

Ciekawe, czyj rząd – Platformy czy PiS – szybciej wyprowadziłby Polskę z kryzysu?

Co do tego, że Donald Tusk jest (gospodarczym) liberałem gawędziarzem, po pięciu latach jego rządów nie ma cienia wątpliwości. A czy o Jarosławie Kaczyńskim po roku jego rządów (w latach 2006–2007) da się powiedzieć, że jest (gospodarczym) liberałem z przymusu? To znaczy, czy da się o nim powiedzieć, że choć za liberalnymi rozwiązaniami – delikatnie mówiąc – nie przepada, to jednak potrafi docenić ich pozytywny wpływ na gospodarkę i w dodatku ma odwagę aplikowania ich Polsce?

Tak czy owak nawet największym krytykom gabinetu Kaczyńskiego trudno zaprzeczyć, że jego liberalne reformy (zastąpienie trzech stawek PIT dwiema oraz obniżenie składki rentowej) pomogły polskiej gospodarce przetrwać światowy krach w relatywnie dobrej kondycji. Wszelako na razie nikt nie pokusił się o oszacowanie, jak duży udział w zamienieniu Polski w ową legendarną zieloną wyspę miały decyzje rządu Kaczyńskiego, a jak duży – rządu Tuska.

Może i szkoda byłoby czasu na zawracanie sobie głowy historią, gdyby nie fakt, że oto nagle, parę dni temu, Kaczyński zaczął wypierać Tuska z – jak się do niedawna wydawało – zarezerwowanej wyłącznie dla niego pozycji głównego politycznego promotora polskiej gospodarki. Bo to lider PiS, a nie PO wpadł na – zdawałoby się – mało oryginalny pomysł zapoznania się z poglądami czołowych ekonomistów na temat drogi, którą nasza gospodarka powinna dziś zmierzać. I to on ten pomysł zrealizował, czyli po prostu wysłuchał różnych opinii i do niektórych z nich się odniósł. Tylko tyle, ale – jak się okazuje w polskich warunkach – jednocześnie aż tyle.

Jasne, dużo łatwiej fundować opinii publicznej podobne spektakle, gdy się jest w opozycji. Kiedy się rządzi, w przypadku niemal każdego pojawiającego się podczas takiej debaty konceptu trzeba od razu deklarować, czy się go szybko wprowadzi w życie, czy nie. A jeśli nie, wypada wyjaśnić wyborcom dlaczego.

W wypadku polityków opozycyjnych czasu na podjęcie decyzji jest znacznie więcej. Moment, gdy wyborcy wykrzyczą sakramentalne: „Sprawdzam!", nadchodzi dopiero wówczas, gdy się wygra wybory. A raczej: jeśli się je wygra, co w przypadku PiS – jak uczy doświadczenie ostatnich lat – nie jest ewentualnością najbardziej prawdopodobną. I co w czasach gospodarczej zawieruchy na pewno w dużym stopniu zależeć będzie właśnie od przekonania wyborców, że ma się najlepszą receptę na trwałe wydźwignięcie Polski z kryzysu. A nie na dalsze topienie jej w długach, jak czyni rząd Tuska.

Na razie Kaczyński takiego spójnego planu sanacji gospodarki i zrównoważenia budżetu wyborcom nie zaprezentował. Na miano to z pewnością bowiem nie zasługuje większość propozycji ogłoszonych przez niego przed miesiącem.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO