Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Wstyd dla Polski

Paweł Lisicki

Uf, nareszcie. Nareszcie są – słyszę. Nad Wisłą, tu, w naszym senno-ziemniaczano-pszennym krajobrazie równinnym, objawili się ateiści, widzę. Ateiści całą gębą, całym sercem i całym billboardem nawet.

Prawdziwi, nowocześni i jak wszystko, co stare, a nowe udaje – krzykliwi. Naprawdę, trudno było żyć bez nich –  mówią mi mędrkowie. Dni mijały pospiesznie jeden za drugim, pory roku swym wiecznym kołem krąg zataczały, wiosny i jesienie, lata i zimy mijały, a w Polsce nikt nie chciał wykrzyczeć, że Boga nie ma. Jakże to tak? W 40-milionowym kraju? W środku Europy? W Unii Europejskiej? W państwie, gdzie już o uznanie walczą homoseksualiści i lesbijki oraz wszelkiej maści inne mniejszości farbowane i prawdziwe, miałoby zabraknąć prawdziwych bezbożników? Nie może to być – natrętny głos podpowiada.

Nowy typ człowieka zbuntowanego ma w sobie to, że wciąż potrzebuje uznania. W sercu nie wierzyć furda to i błahostka. Z Bogiem się wadzić, we wnętrzu samotnie zmagać, jego istnienie odrzucać – a któż się tym przejmie? Nie wierzyć dziś trzeba publicznie. Wyznawać i obwieszczać, propagować i chełpić się. Bo jakże to tak  znosić swą niewiarę w milczeniu? Tu trzeba się obnosić. To, co dawna tradycja za słabość, wadę i brak uważała, cnotą i mądrością nazywać. Czarne w białe zamieniać, białe w czarne – oto mądrość nowego świata.

Ta mądrość wszakże mniemam, raz dokładniej ujrzana w głupstwo się przemienia. Wykrzyczana głupota sobą być nie przestaje. I choćby w całej Polsce zawisło tysiąc, a może i 9 tys., a może i 100 tys. takich billboardów, głupota sobą pozostanie. I nie zagłuszą tego medialny krzyk i zgiełk.

„Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" – napisano. Świetnie. No więc pytam, co miał autor tego hasła na myśli? Nie zabijam i nie kradnę, czyli zabójstwo i kradzież odrzucam. Ale co robi tu obok „nie wierzę"? Ani chybi, można to rozumieć tak, że dla autora hasła morderstwo, kradzież i wiara są tej samej natury. Nie robi się ich, i tyle. Tak jak nie należy zabijać i kraść, tak nie należy wierzyć. Ciekawe, co z tego najgorsze?

Wprawdzie słowa te można interpretować łagodniej: nie zabijam i nie kradnę, mimo że nie wierzę. Pierwsze wrażenie jest wszakże takie, że zabijanie i kradzież łączą się z wiarą.

Co można na to powiedzieć? Jak pogodzić się z tym, że w kraju, w którym tylu ludzi ginęło za wiarę, szło za nią do obozów, jechało na zsyłkę, gdzie wiara zawsze była siłą nie tylko prywatnego sumienia, ale także zasadą narodowego życia, ktoś tak bezlitośnie z tego drwi i to odrzuca?

Nie o żaden ateizm tu chodzi, twierdzę, ale o czysty, barbarzyński nihilizm. Dlatego to, że takie billboardy w Polsce wiszą, nie jest znakiem wolności, ale zdziczenia. Wstyd  dla obecnego pokolenia.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?