Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Czy Moniki Olejnik nie odwiedza juz poslowie Platformy?

Medialne qui pro quo

Jerzy Jachowicz, Janusz Rolicki

Janusz Rolicki: Od lewego

Co to się porobiło z tymi mediami? Prezes Kaczyński stale narzeka na nieżyczliwość mediów, w niej upatrując źródeł niepowodzeń, natomiast premier Tusk tak się zeźlił na TVN, że odmawia udziału w jego programach. Jak tak dalej pójdzie, pani Olejnik będzie się mogła popisywać swymi pantofelkami, ponoć innymi na każdy dzień miesiąca, tylko przed ekipą prezesa z Nowogrodzkiej. Jakie to jest przykre, pani Olejnik wie, bo do dziś ją skręca na wspomnienie dietki zaordynowanej przez prezydenta Kwaśniewskiego.

A ile było zachodu z jej odkręceniem! Bo media niby są niezależne i nie ma cenzury, lecz dziennikarze co i raz muszą jednak zważać na to, aby się nie potknąć. Po pierwsze każdy autor musi się pilnować, żeby nie zrobić wspak firmom ogłaszającym się w stacji. Jeśli nieopatrznie coś chlapnie nie tak, jak trzeba, to pryncypałowie tak mu natrą uszu, że ruski miesiąc popamięta. Media są bowiem instytucjami rozliczającymi się z wpływów finansowych. Stąd telewizja i radio publiczne są własnością nie Ministerstwa Kultury – jak nakazywałby rozsądek i tak zwana misja – lecz Ministerstwa Skarbu.

I rokrocznie ocenia się je nie za program, misję i inne trele-morele, lecz za zyski i straty.

A prywatne stacje to już bez przerwy muszą wyczyniać przeróżne hopsasa, aby „many, many" wpływało do kasy równym strumieniem. A jeśli nie wpływa, to są sądne dni w zarządzie i wywalani są na mordę Bogu ducha winni ludzie. Stąd kierowanie takimi firmami to wredne zajęcie. Wystarczy, że prezes źle wyczuje pismo nosem i nie zorientuje się, skąd wieje wiatr, a już udziałowcy chcą jego głowy. Dlatego nie wierzcie na razie w rozpowiadane plotki, że TVN zmienił swą orientację z platformerskiej na PiS-owską z powodu terminu odnowienia koncesji w roku 2015. Nie na darmo, można powiedzieć, znaczącym udziałowcem w tej stacji są Amerykanie. Jak długo NATO jest NATO, nikt nad Wisłą nie podskoczy. Nawet prezes Kaczyński – jeśli udałby mu się premierowski come back – musiałby być układny, a może nawet i przymilny. Tak więc cieszmy się z takiej wolności słowa, jaką mamy – zawsze może być gorzej!

Jerzy Jachowicz: Do prawego

Jestem już w tym wieku, w którym moje zainteresowania budzą jedynie ciała niebieskie. Los czy – jak kto woli – natura w różnych kłopotach zwykle przychodzą mi w sukurs, w myśl zasady wyznawanej przez starożytnych stoików, że natura zawsze wynagradza braki. A najlepszym tego dowodem – przekonywali – jest kuternoga, który jeśli lewą nogę ma krótszą, to prawą ma na pewno dłuższą. Filozofia wdarła się do moich bardzo osobistych wynurzeń nie bez powodu, o czym za chwilę każdy z państwa czytających dalej ten frapujący tekst się przekona. Otóż dzięki temu, że natura powiodła mnie w kierunku kosmosu, odkryłem istnienie nowej gałęzi wiedzy znanej bliżej tylko nielicznym – astronomia polityki. Nie wchodząc w szczegóły, powiem tylko, że od astrologii polityki różni się dwiema rzeczami: po pierwsze odrzuca układ znaków zodiaku jako wyznacznik przyszłych zdarzeń, po wtóre za jedyną podstawę prognoz przyjmuje strukturę czarnych dziur. Początki tej nauki, co wykazały najnowsze badania, sięgają XV w., czasów kolumbijskich Inków, w dzisiejszych górach Peru w mieście Machu Picchu. Wiem, że przelotnie interesował się nią Donald Tusk. Dziś można już wyjawić, że prawdziwym celem podróży premiera sprzed czterech lat do Peru było dotarcie do dzisiejszych ruin słynnego miasta, by spróbować na pozostałościach budowli z jasnego granitu wyczytać swoją polityczną przyszłość. Premier nie zrozumiał jednak tej nauki dogłębnie. Zobaczył coś przypominającego czarną dziurę, przestraszył się, że w nią wpadnie, i szybko opuścił Peru.

A ja przeciwnie. Odnoszę sukcesy. Moje badania wykazują, że w najbliższych wyborach do parlamentu przewodniczącym Komitetu Poparcia Donalda Tuska będzie profesor filozofii z UJ Jan Hartman. Od czasu, kiedy ówczesna posłanka PO Beata Sawicka zaczęła kręcić lody, przysmak ten stał się ulubionym motywem zwolenników tej partii. Zrozumiałe więc, że główne hasło w kampanii, preferowane przez prof. Hartmana, ma brzmieć: „Tusk k... zrobi tak, że każdy będzie mógł kręcić lody". Hasło jest atrakcyjne. Tylko dlaczego profesor filozofii używa zwrotu spod kiosku z piwem?

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez