Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Droga do Poznania

Andrzej Horubała

Co przeciwstawić Marii Peszek? Wytaczać kolubryny życiowego doświadczenia? Tłumaczyć podstawy naszej kultury? Przeciw pioseneczce? Przecież ona uwodzi w inny sposób

Wyprawy na premiery teatralne poza Warszawę to przecież zawsze złożone podróże kulturalne. Gdy jechałem na poprzedniego Demirskiego/Strzępkę, do Wrocławia, na „Tęczową Trybunę 2012", pamiętam, że słuchaliśmy sobie w samochodzie MP3  z konferencjami chichotliwego ojca Augustyna Pelanowskiego, niesamowitego paulina asystującego słynnym nawróceniom rockmanów.

Tym razem do odtwarzacza wkładam coś odmiennego – płytę „Jezus Maria Peszek". Testujemy ją, by nie zaburzać sobie odbioru, zupełnie sauté, bez lektury wywiadów, zajawek, recenzji.

Wjeżdżamy więc z płytą Marii Peszek na ten produkt autostradopodobny, kompletny kiks tuskowy, odcinek Warszawa – Stryków, który w ostatniej chwili przed Euro, ściągniętą z Niemiec cud-maszyną, udało się wybudować, po gierkowsku fetować, by teraz zamknąć i kazać jechać po jednej nitce. Wjeżdżamy i obieramy kierunek: Poznań.

Bo oto duet Demirski i Strzępka, przed rokiem obśmiawszy klęskę euromodernizacji Polski, wyszydziwszy zapowiedzi budowy autostrad (na scenie fragment niedokończonej drogi, totalny bajzel), teraz właśnie w Poznaniu wystawia „Firmę", rzecz dedykowaną pamięci Michała Falzmanna, a poświęconą złodziejskiej prywatyzacji PKP.

Włączam „Jezus Marię Peszek".

Słuchamy pierwszych utworów. Coś fantastycznego. Doskonałe słowa, tak jak na poprzednich płytach, do tego sporo nowoczesnej inteligentnej zabawy z dźwiękiem: a to prościutkie melodyjki, a to brutalne techno, elektro, a to punk, alternatywa, świetne rzeczy dziejące się na drugim planie.

A teksty? Ta sama postawa niby naiwnego dziewczątka: rozbijanie związków frazeologicznych, wyborne koncepty, przeginanie budzące jak poprzednio obok podziwu jakąś formę współczucia dla ewidentnie nieszczęśliwej kobiety, która nawet gdy głosi radość, nie jest w stanie przykryć totalnego smutku swego wnętrza.

Wybitny koncept-album: kolejność utworów nieprzypadkowa, zmienne nastroje, tempa, różne stany osobowości. Od intro z autoprezentacją, przez sygnał wielkich przeciążeń psychicznych i łapania doła, wewnętrznego cierpienia, do nagłej euforii podszytej lękiem, że ciemność powróci. Owszem, ociera się to o tandetę, jak piosenka dedykowana pamięci Amy Winehouse, no ale to w końcu jest pop.

A potem po „Sorry Polsko" – antypsalm, „Pan nie jest moim pasterzem", pastelowa apoteoza radosnego ateizmu, stwierdzenie, że Bóg nie jest człowiekowi potrzebny do szczęścia, a religia dzięki śmiałym podmiankom znaczeń okazuje się czymś złym: „Zła się nie ulęknę/i nie klęknę...". Utwór zręczny w negacji – boże owieczki stają się bezmyślnym stadem, więc odłączająca się od nich, schodząca na manowce Peszek jawi się jako osoba wolna i swobodna.

Dyskusja z antypsalmem

Album Peszkówny, wyprodukowany wespół z Michałem „Foxem" Królem, brzmi świetnie, naprawdę, i choć dogłębnie się z nim nie zgadzamy, to przecież melodyjki, refreniki wdrukowują się w pamięć. I jak tu dyskutować z piosenką? Gdy po wyskandowanym przez gromadkę dzieci (?) okrzyku: „Lepszy żywy obywatel niż martwy bohater" następuje fantastyczna sekwencja strzałów, z rytmem przywodzącym na myśl najlepsze utwory M.I.A.,  przecież trudno wykazywać absurd słów „Sorry Polsko". Nudny wykład kontra zręczne teksty wpadające w ucho, ze świetnymi chórkami, dowcipne, lekkie?

Owszem, współczujemy biednej, zagubionej dziewczynie, która wedle formuły przytoczonej w ostatniej książce Roberta Tekielego „rzyga na odbiorcę swoim poranionym wnętrzem". Ale przecież oboje słuchamy tej płyty już nie tylko jako podstarzała parka melomanów, ale także jako rodzice, i zastanawiamy się, jak dzieciaki zdołają się oprzeć uwodzicielskiej sile piosenek Peszkówny. Tym klimatom, które przecież dzięki niezwykłej sprawności językowej od „Miastomanii" sączą w młode dusze naiwniutką negację tradycji, pochwałę wyuzdania, narkotyków, bunt przeciw wspólnocie. Jak dyskutować z antypsalmem? Opisać Marii Peszek mszę na krakowskich Błoniach 22 czerwca 1983 r., gdy papież zbolałym, ale mocnym głosem cytował właśnie Psalm 23, gdy opancerzał się nim, by dodać sobie odwagi?

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE