Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Niewinne społeczeństwo i grabieżcy znikąd

Andrzej Horubała

Fenomenem nie jest już to, że kradną, ale to, że na tę kradzież, na tę demoralizację jest społeczne przyzwolenie. Tego właśnie autorzy „Firmy” nie dostrzegają i stworzyli spektakl pusty

Jest śmiech na widowni, ale przecież to ślizganie się po powierzchni zjawisk.

Zupełnie dziwaczne jest niekierowanie przez zaangażowanych artystów reflektora na przyzwalające na to wszystko społeczeństwo. Tak, jakby naprawdę rozkradali nas jacyś inni, jacyś „oni", jakby to nie Polacy głosowali na aferałów, jakby to nie Polacy wspierali złodziei. Jakbyśmy nie byli złodziejaszkami i cwaniakami. Jakbyśmy nie uczestniczyli w dealu.

Nie pyta Demirski, kiedy to się zaczęło, choć może otwierająca spektakl piosenka Komedy i Osieckiej z filmu „Prawo i pięść" ma być jakimś tropem. Że naiwne jest mniemanie, że blizny zarosną, nowe dzieci się narodzą, unieważni się historię?

Czy znieprawiło nas okupacyjne „życie na niby"? A może wcześniejsze zabory? Kiedy społeczeństwo tak się zdegenerowało, że w imię Polski grillującej przyzwala na taką jawną grabież? Czy Polak, przeczołgany przez stan wojenny, a potem Balcerowicza, uznał, że to, co polityczne, publiczne, i tak nigdy nie przyniesie sprawiedliwości, że wielką i małą politykę należy traktować jak naturę. Groźną, nieobliczalną, przeciw której nie ma co protestować, lecz chronić się w kręgu domowych spraw, rodzinnych, cieszyć się z dojść, z obejść, z możliwości? Czy system oparty na nieuczciwości, gdzie każdy jest związany z jakimś szwindelkiem, choćby drobnym, jest w ogóle dla Polaka możliwy do przezwyciężenia?

Gospodarowanie nienawiścią

Czy nie lepiej umościć sobie i swoim bliskim legowisko w tej gnojówce i trwać? Głosować za Kwachem, za Polską ujutną, za Donaldem, bo i tak na więcej nas nie stać?

Cóż, że przyjdzie Kaczor? On też poszumi, poszumi, zagospodaruje naszą nienawiść, poszczuje jednych na drugich, może jeszcze zlustruje nam dziadków, czegoś nie dopowie, coś zasugeruje, a układ pozostanie układem.

Tak pewnie myśli Polak, ale on, ten normalny, głosujący czy nie, jest wielkim nieobecnym spektaklu. Owszem, reprezentowany przez starszą panią, marzy o dawnych czasach, gdy upokarzany przez niedowład PKP czuł się przynajmniej członkiem społeczeństwa demokratycznego, jeżdżąc w zatłoczonych wagonach, konsumując wałówkę, zimne mielone i jajka na twardo. Zafałszowane wspomnienia z PRL, ta nostalgia za starymi dobrymi czasami są przecież jeszcze jednym wcieleniem fałszywego mitu społeczeństwa o sobie samym.

I Demirski nie chce z tym mitem walczyć! Woli udawać naiwnego i święcie oburzonego. Niewinne społeczeństwo i grabieżcy znikąd.

Zgoda, jego opowieść o rodzinie aferzystów jest miejscami zabawna, miejscami przerażająca. Oto wujcio, który popiwszy, każe się tytułować majorem, a na trzeźwo tłumaczy, że służby są w kolejnictwie od zawsze, gdyż jest to sektor strategiczny. Oto młoda, z nomenklaturowej rodziny, szydząca ze swoich kolegów, studentów marketingu i zarządzania, którzy myślą, że dobre wyniki w nauce decydować będą o ich karierze. Ona sama nie wie jeszcze, „w jaki dział przedsiębiorczości włoży ręce".

Ale przecież, choć to śmiesznawe – Demirski zawsze jest zabawny, gdy odtwarza cynizm klas wyższych – to jednak nudne. Parę obyczajowych drobiazgów, jak opowieść o braku kuchni, gdzie można byłoby popełnić samobója, bo tylko nowomodny aneks w salonie, jak porównanie skóry nieboszczyka do obicia kanapy z Ikei czy westchnienie, że może młodzież powie korporacyjnemu imperializmowi swoje hipsterskie „nie". Ale to wszystko miałkie.

I nawet rozpaczliwy zabieg „teatru w teatrze", gdy aktorzy odgrywający role schwarzcharakterów na moment wcielają się w widzów, którzy rozpoznali się w scenicznych postaciach, nie ratuje sprawy. Co z tego, że wybucha śmiech, gdy aferzyści oburzają się na twórców sztuki: „Pomyśleć, że oni myślą że my myślimy tak prostacko!"?

Bo przecież nie o to chodzi! Bo przecież analizie powinien być poddany fenomen, o którym pisze Demirski w programie, programie zawierającym znane wszystkim stenogramy podsłuchów związanych z aferami III RP: orlenowską, gruntową, hazardową, przeciekową... Fenomenem nie jest już to, że kradną, ale to, że na tę kradzież, na tę demoralizację jest społeczne przyzwolenie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe