Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Robak, czyli mikroprzyczyny makrowydarzeń

Wojciech Lada

Ktoś, kto wymyślił promocję tej książki, powinien dostać medal za wzorowe działania marketingowe, czyli mówiąc inaczej – za umiejętność tak sprawnego oszukania klienta, żeby ten czuł się z tego faktu całkiem zadowolony.

No bo co? Sięgam po książkę, na  okładce której świeci w oczy spory napis: „Wesz, która pokonała armię Napoleona". Zawsze miałem przeczucie, że w historiografii zdecydowanie bagatelizuje się rolę przypadku, zbiegu okoliczności, detalu. Fryderyk II Wilhelm wygrał pod Rossbach mimo znacznie słabszych sił pewnie dlatego, że był lepszym strategiem. Ale dlaczego de Soubise tak długo odkładał nawiązanie kontaktu bojowego? Historycy nie wnikają – piszą jedynie, że unikał. A może de Soubise miał kaca? Albo się zakochał? A może do jego namiotu wdarł się np. stenaptinus insignis, czyli chrząszcz kanonier, i nie zważając na różnice stanu, potraktował księcia swoją boleśnie parzącą wydzieliną? Oczywiście suma sumarum to bez znaczenia – Fryderyk i tak by wygrał. Kiedy jednak widzę na okładce książki wspomniany wyżej passus o wszy i Napoleonie, odruchowo oczekuję, że dzięki lekturze poznam te drobne kulisy wydarzeń, mikroprzyczyny makrowydarzeń – tak choćby, jak przedstawił je ostatnio Kamil Janicki w swojej „Pijanej wojnie", w której wykazał, jak często w czasie II wojny światowej dowódcy nader często nie wiedzieli, w którą stronę prowadzić atak, byli bowiem zalani w trupa. Historię tworzą ludzie  – kierują nimi więc drobne ludzkie małości, takie jak katar, łupanie w krzyżu czy... kontakt z insektami. No prowadź człowieku bitwę, kiedy np. oblezą cię mrówki.

I pod tym względem książka Amy Stewart oszukuje. Może akurat nie z Napoleonem, bo Stewart przytacza tu sporo dowodów na to, że przyczyny wysokiej śmiertelności wśród francuskich wojaków podczas kampanii rosyjskiej tkwiły w takim samym stopniu w zimie co we wszawicy i idącym z nią ramię w ramię tyfusie. Jest też tu sporo ciekawostek o dość osobliwej, choć wykorzystywanej powszechnie już w starożytności i średniowieczu broni biologicznej czy katapultowaniu do oblężonych miast uli z pszczołami albo zrzucaniu w rewanżu z murów miejskich dzbanów wypełnionych skorpionami. Jest przerażająca historia japońskiej Jednostki 731, która w czasie II wojny zrzuciła na chińskie miasta Ningbo i Changde bomby, w których roiło się od zainfekowanych pcheł, co wywołało epidemię kosztującą życie około 200 tys. ludzi. Jest wreszcie rzecz o stonce ziemniaczanej, którą – jak wiadomo – zrzucali z zapałem na nasze PGR-y źli Amerykanie. Okazuje się mianowicie, że nie byliśmy pierwsi – o to samo oskarżali USA włodarze nazistowskich Niemiec.

Generalnie jednak „Zbrodnie robali" nie są książką o wpływie insektów na ludzkie dzieje, lecz o insektach po prostu. I choć jestem jak najdalszy od jakichkolwiek entomologicznych podniet, na robaki reaguję jak każdy normalny człowiek – wstrętem, pogłębionym traumą po tym, jak w dzieciństwie brat straszył mnie zasuszonym komarem, takim dużym z chudymi nogami – trudno mi się od tych paskudztw oderwać. O filokserze wińcu, którego cała populacja funkcjonuje jak jeden organizm, a dopiero pięć kolejnych pokoleń składa się na pełny cykl życia, o  owadach zombie, o szarańczy, która okazuje się być niczym innym jak tylko zmutowaną pod wpływem stresu chmarą koników polnych, o owadach, które nie są w stanie się rozwinąć, jeśli nie zostaną dwukrotnie pożarte...

I niech nikt nie mówi, że jego to nie dotyczy. Liczbę robaków na Ziemi szacuje się na kwadrylion. A to daje, ni mniej, ni więcej, tylko 200 mln na każdego człowieka.

Amy Stewart, Zbrodnie robali, W.A.B.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO