Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Alkohol i antysemityzm

Piotr Zychowicz

Nie dziwi, że na film Pasikowskiego pieniądze wyłożyła Rosja. Decyzja państwa polskiego o finansowaniu „Pokłosia” musi jednak wzbudzać zdumienie

Uczciwą opowieść o tym, co się stało w Jedwabnem, należałoby więc rozpocząć od lat 30., gdy narastał w Polsce konflikt polsko-żydowski wywołany wielkim kryzysem. Z jednej strony coraz silniejszy antysemityzm, a z drugiej coraz silniejsza sympatia wielu Żydów do komunizmu, w którym widzą nadzieję na nowe, bardziej sprawiedliwe uporządkowanie świata.

Potem następuje 17 września i wielu Żydów stawia wkraczającej Armii Czerwonej bramy triumfalne oraz wchodzi w skład komunistycznej milicji. Pod okupacją sowiecką 1939–1941 ci ludzie współpracują z bolszewikami, co ugruntowuje stereotyp żydokomuny. Choć wielu Żydów również pada ofiarą sowieckich represji, prześladowani Polacy tego nie dostrzegają. Gdy w czerwcu 1941 r. Niemcy atakują Sowietów, nienawiść do Żydów eksploduje.

Oczywiście najbardziej skompromitowani współpracą z okupantem  Żydzi uciekają wraz z wycofującą się Armią Czerwoną. Na miejscu pozostają niewinni. Polacy, przy zachęcie Niemców, stosują jednak zasadę odpowiedzialności zbiorowej i dochodzi do szeregu mordów. Taka była właśnie skomplikowana geneza Jedwabnego i gdyby tak przedstawił to Pasikowski, mógłby nakręcić wielki film. Szczery do bólu i bolesny zarówno dla Polaków, jak i Żydów.

Tymczasem według Pasikowskiego Polacy, którzy wrzucali żydowskie dzieci widłami do płonącego domu (!), krzyczeli, że to kara za zabicie Jezusa. Wystarczyło zaś, żeby reżyser zadał sobie trud i przejrzał „Sąsiadów" Grossa. Dowiedziałby się z nich, że Żydom przed pogromem kazano nieść oderwaną z pomnika głowę Lenina. To dużo mówi o motywach zabójców. Dlaczego wzmianka o tym nie znalazła się w filmie?

Reżyser „Pokłosia" w wywiadach prasowych kreuje się na niepokornego intelektualistę, który narażając się potężnym grupom interesu, wali rodakom prawdę prosto w oczy. To tylko poza. „Pokłosie" to bowiem film koniunkturalny. Zamiast odważnego i wielowymiarowego obrazu Pasikowski wolał nakręcić film płaski. Łatwiej i bezpieczniej jest bowiem po raz setny obnażyć antysemityzm Polaków, niż pokazać kolaborujących z Sowietami Żydów.

Pominięcie tego aspektu zbrodni jest dowodem na to, że Pasikowski – wbrew temu, co deklaruje – wcale nie chciał ukazać prawdy. Nakręcił po prostu politycznie poprawny kawałek o złych Polakach. Dzięki temu na reżysera posypią się nagrody i przychylne recenzje liberalnych mediów, które oczywiście w filmie żadnej jednostronności nie dostrzegą. A może nawet „Pokłosie" uda się sprzedać do Ameryki? Tam wszystko musi być czarno-białe.

Antysemicki spisek

To tyle, jeżeli chodzi o historię. Najbardziej groteskowa w „Pokłosiu" nie jest jednak wcale wizja przeszłości. W zdumienie wręcz wprawia to, w jaki sposób reżyser przedstawił Polskę roku  Pańskiego 2000, w którym rozgrywa się akcja filmu. W tym kontekście trudno zrozumieć, dlaczego dystrybutor zdecydował się w ogóle na wyświetlanie „Pokłosia" w Polsce.

Niemal każdy polski widz, który zobaczy film, pamięta bowiem mniej więcej, jak wyglądała nasza rzeczywistość dekadę temu. I wie, że to, co pokazał Pasikowski, jest piramidalną bzdurą. Głównym motywem filmu jest bowiem zbrodniczy antysemicki spisek, w który zamieszani są niemal wszyscy mieszkańcy spokojnego podlaskiego miasteczka.

Policja, straż pożarna, szef wypożyczalni kombajnów, a nawet ksiądz. Spisek ten wymierzony jest w dwóch braci, którzy wbrew mieszkańcom całego miasteczka wykopują macewy, którymi podczas okupacji wybrukowany został dziedziniec kościoła. A następnie na swoim polu urządzają prowizoryczny żydowski cmentarz. Działania te wprowadzają resztę Polaków w antysemicki, morderczy amok.

Obaj bracia są znieważani, sąsiedzi podpalają ich zboże, zarąbują siekierą psa, malują na domu gwiazdy Dawida, a wreszcie brutalnie biją. Wszelkie granice zdrowego rozsądku Pasikowski przekroczył w kulminacyjnej scenie filmu. Otóż w finale jeden z braci zostaje... ukrzyżowany przez żądnych krwi polskich antysemitów na drzwiach stodoły. Przypominam – rzecz dzieje się w roku 2000!

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO