Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Coś być musi, do cholery, za zakrętem

Krzysztof Masłoń

Mówił o sobie, że ma umysł ścisły. Usprawiedliwiał w ten sposób wybór studiów – 20 października odszedł Przemysław Gintrowski, jeden z ostatnich polskich bardów

(Zbigniew Herbert „Prośba")

Na przełomie lat 70. i 80. nazwisko zarówno Przemka, jak – oczywiście – i Jacka  z trudem przedzierało się przez sito cenzury. Enklawą w stosunkowo szczelnym systemie stawała się kultura studencka. Gintrowski, i owszem, nagrywał w Tonpressie kasety z winietą SZSP, ale później po latach – w przeciwieństwie do przyjaciela – za działalność w socjalistycznym zrzeszeniu studenckim żadnych odznak czy odznaczeń z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego nie odbierał. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski przyznał mu dopiero w 2006 r. Lech Kaczyński.

W czerwcu 1981 r., wespół z Jackiem, otrzymał II nagrodę na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu za „Epitafium dla Wysockiego". Nagrodzony też został na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. W sierpniu pamiętnego roku 1981, w apogeum karnawału „Solidarności", zagrali na I Przeglądzie Piosenki Prawdziwej Zakazane Piosenki w gdańskiej hali Olivia – tej samej, w której odbyły się dwie tury zjazdu „Solidarności". Przeglądu nie wygrali, ale byli bardzo blisko zwycięstwa. Jacek zaprezentował wtedy sławnych potem „Świadków" i „Rejtana", a trio m.in. „Dziady" oraz wstrząsające „Zesłanie studentów" i „Wigilię na Syberii". Publika zapamiętała ich białe koszule i kołnierzyki á la Słowacki.

– Co – w obecnych warunkach – znaczy być twórcą niezależnym? – spytałem, już w wolnej Polsce, Przemysława Gintrowskiego.

– Polega to na głębokiej uczciwości wobec siebie samego. Jestem w stanie podpisać się pod wszystkim, o czym będę przekonany, że jest to uczciwe i zgodne z moimi przekonaniami. I będę unikał wszelkiego rodzaju prób wykorzystywania mnie i mojej twórczości do jakichkolwiek manipulacji politycznych. A takie próby już były i ostro na nie reagowałem.

Dziś bal na zamku królowej Bony
Wytruto myszy,
zwieszono lampiony
I opłacono śpiewaków
Czuję, jak blednie moja twarz
błazeńska
Właśniem przeczytał o stracie
Smoleńska
Ale gdzie Smoleńsk, gdzie Kraków

(Jacek Kaczmarski „Stańczyk",według obrazu Jana Matejki)

Przegląd w Olivii wygrali Jacek Zwoźniak, domagający się, by „w tę dupę wypiętą na Polskę kopa dać, choćby była czerwona", i Jan Tadeusz Stanisławski informujący o tym, że „uczyła mnie mama, bym się nie bał chama". Tak to populizm wygrywał z artyzmem. Kaczmarski z Gintrowskim nad Sekwanę trafili na zaproszenie Konfederacji Francuskich Związków Zawodowych CFDT. Zagrali koncerty w większych skupiskach Polaków, otrzymali również propozycję nagrania płyty dla Chant du Monde, firmy, w której nagrywał zmarły ledwie rok wcześniej ich idol Władimir Wysocki.

Ponieważ językiem francuskim z całego tercetu władał jedynie Jacek, postanowiono, że tylko on zostanie we Francji, by negocjować warunki nagrania, a pozostała dwójka dojedzie z kraju, gdy wszystko będzie już dopięte na ostatni guzik. Przemek do Polski ze słodkiej Francji wrócił z rozkoszą, gdyż nie przepadał za koncertowaniem. Plany zespołu pokrzyżował generał Wojciech Jaruzelski.

8 grudnia 1981 r. Przemek w Warszawie poszedł do Pagartu po paszport (to się nazywało: paszport służbowy), ale pokazano mu figę. Zamiast do Paryża pojechał więc ze Zbyszkiem Łapińskim do Poznania, do klubu Eskulap, na koncert „Niechciane teksty PRL". Był 12 grudnia, następnego dnia stało się to, co się stało, Przemek po różnych perypetiach wrócił do Warszawy, a Kaczmarski wziął udział w manifestacji pod ambasadą PRL w Paryżu. Jego powrót do kraju stał się na wiele lat niemożliwy, a po tym, gdy podjął pracę w Wolnej Europie w Monachium – wykluczony.

Tymczasem w Polsce ci sami ludzie, którzy z przytulonymi do radioodbiorników głowami słuchali co tydzień „Kwadransów Jacka Kaczmarskiego", zaczęli głosić opinię, że „Gintrowski został w kraju, a Kaczmarski uciekł". Trudno o większą bzdurę.

Widzę kształt rzeczy
w ich sensie istotnym
I to mnie czyni wielkim
oraz jednokrotnym
W odróżnieniu od was,
którzy Państwo wybaczą
Jesteście wierszem idioty
odbitym na powielaczu

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość