Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Dożyć przynajmniej drugiego odcinka!

Piotr Zaremba

Dobry scenariusz można napisać o wszystkim. Nawet o zombie opanowujących Amerykę

Z wiekiem staję się konserwatywny. I lubię oglądać te filmy, które już widziałem. Piszę to, wahając się, co wybrać: „Harry'ego Pottera i insygnia śmierci" część drugą w HBO czy „Ożenek" Gogola z 1976 r. (bo Kwiatkowska, Michnikowski, Kobuszewski itd.) na TVP Kultura.

Ale czasem... W oko wpadł mi znany serial amerykańskiej telewizji AMC „Żywe trupy" (Dead Walking), nadawany późnymi wieczorami w piątek i sobotę – w TVP1 zaczął się drugi sezon.

Znajdźcie bardziej oklepany motyw. Od słynnej „Nocy żywych trupów" George'a Romero z 1968 r. powstały setki takich filmów. Zasadnicza część populacji zmienia się w zombie, nieliczni żywi próbują przetrwać. Różne są szczegóły:  raz nieszczęsna większość jest wyjątkowo skoczna, ale częściej  powolna. Tam walczy z bestiami Milla Jovovich, ówdzie umyka przed nimi Samuel L. Jackson. Powstało też szereg parodii, a my doznajemy przesytu. I obrzydzenia.

Z tych powodów do nowego serialu podszedłem sceptycznie. Podstawą jest komiks, rozciągną przygody bohaterów w czasie i będzie koszmarniej niż zwykle. I ten wkurzający, choć uzasadniony schemat: ci, którzy są ludźmi, traktują prześladowców ze zrozumiałą nienawiścią i odrazą, choć tamci nie są niczemu winni. Ba, w nich samych rodzą się i rozwijają mordercze skłonności. Stają się maszynami do likwidacji.

Tylko zerknę, pomyślałem. I niestety, nie mogę się oderwać. Nie z powodu szczególnie pomysłowej technologii kataklizmu. Tym razem zombie są powolne, nazywane „szwendami".

Serial  jest niesłychanie sprawnie zaprogramowany przez scenarzystów. To historia o ludziach, nie o bestiach. Zżywamy się z szeryfem, jego rodziną i ich przygodnymi znajomymi, więcej – zaczynamy wyobrażać sobie, że nimi jesteśmy. Jak niewiele trzeba, aby wykreować sytuację przejmowania się cudzym losem. A jeszcze każdy odcinek kończy się w chwili, gdy oczekujemy rozwiązania, a dostajemy zaskoczenie...

Nie jest to wielka sztuka. Raczej gra z widzem, ale najwyższej próby. A czy może nam coś dać? Jednak poczucie empatii, której cyniczne, utożsamiające się raczej ze złoczyńcami inne dziełka tego typu coraz częściej próbują nas pozbawić.

Choć może to tylko zabawa empatią? Zawsze się zastanawiam, czy dla twórców takich filmów są one matematyczną układanką, czy czymś więcej. I czy szczerze  lubią swoich bohaterów?

A czy jest w tym coś jeszcze? Mnie przy okazji takich filmów, choćby najbardziej fantastycznych,  nachodzi mało oryginalna myśl: warto być czujnym. Nie przyjmować spokojnego losu z pełną wiarą, że jest zaklepany  na zawsze. Tyle że co począć z takim poczuciem? To za mało, żeby być lepszym. A może ćwiczyć sporty walki? Przecież gdyby mnie coś takiego spotkało, zginąłbym w pierwszym odcinku. No, może dożyłbym do drugiego...

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej