Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Nie ma miejsca dla nowej prawicy

Paweł Lisicki

Jak Polska długa i szeroka, niesie się pytanie o prawicę. A ściślej pytanie o to, czy taka prawica – nowa, narodowa, silna, inna – może powstać na prawo od PiS. Jedni kpią i wyśmiewają, drugim strach w oczy zagląda.

Doszło do tego, że troskać się o PiS zaczęli jego najzacieklejsi wrogowie, najbardziej nieprzejednani zagończycy. Nawet i oni uznali, że lepsza obecna opozycja niż to, co mają do zaproponowania ONR i Młodzież Wszechpolska.

Cała ta awantura mało mnie poruszyła. To fakt, że młodym polskim narodowcom udało się zorganizować w Warszawie demonstrację, na którą przyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Tyle że przyjmę każdy zakład o to, że zdecydowana większość uczestników marszu przyszła zamanifestować przywiązanie do niepodległości, pokazać, że dosyć ma oficjalnej dworsko-platformerskiej obłudy, że ojczyzna to więcej niż ciepła woda w kranach – notabene coraz wyraźniej widać, że z tych rządowych kranów woda leci nie ciepła, ale chłodna, rdzą zresztą mocno przybrudzona.

Podobnie jest faktem, że kilka dni przed 11 listopada „Gazeta Wyborcza" postanowiła wypromować nacjonalistów, pokazując rzekomą mapę polskiego faszyzmu. Biedacy, wciąż do nich nie dotarło, że z ich zdaniem mało kto się już liczy i że to, co nazywają zagrożeniem dla demokracji i wolności, nikogo – poza wąską grupką stetryczałych nieco weteranów ruchu pokoju i rozhisteryzowanych młodocianych antyfaszystów – nie przeraża. No więc wszystko, co miałoby świadczyć o rzekomej potędze nowej inicjatywy na prawicy, to liczna demonstracja i histeria w jednej z redakcji kiedyś największego dziennika w Polsce.

Tak jak partii Jarosława Kaczyńskiego nie udało się obejść z lewa i centrum – o czym świadczą losy PJN i Solidarnej Polski – tak nie wierzę, żeby podobny manewr udał się po stronie prawej. Przynajmniej dopóty, dopóki dla prawicowych wyborców tak wielkie znaczenie ma wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Dla ludzi, którzy się tego domagają, Kaczyński jest po prostu jedynym tak naprawdę liderem politycznym, który zasługuje na zaufanie. Jako brat tragicznie zmarłego prezydenta jest naturalnym jego spadkobiercą; jako jawny zwolennik tezy, że w Smoleńsku doszło do zamachu, udowodnił, iż dla dotarcia do prawdy nie liczy się z żadnymi względami.

Wniosek? Nie da się obecnie powołać nowego ruchu politycznego na prawicy bez odniesienia do kwestii smoleńskiej. A tu obie partie PO i PiS skutecznie zadbały o to, żeby podział był klarowny i jednoznaczny. Albo jest się za zamachem, albo uważa się zamach za szaleństwo – każda próba innego przekazu politycznie jest skazana na porażkę.

Spokojnie przeto czekam na kolejne obchody rocznicy niepodległości. Dla obecnej polityki ich przebieg wielkiego znaczenia mieć nie będzie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe