Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Internet albo wódka – wybór należy do ciebie

Igor Zalewski

Wydawało mi się, że na tym świecie nic już nie może mnie zaskoczyć

Skoro torebka Tinky-Winky promowała homoseksualizm, a Bronisław Komorowski mógłby zostać królem Polski, to poprzeczka została zawieszona dość wysoko. A właśnie się dowiedziałem, że około 10 proc. młodych Brytyjczyków rezygnuje z Internetu. I – jak mawia Ferdynand Kiepski – zatkało kakało.

Wiadomość nie pochodzi z serwisu Niewiarygodne.pl, którego istnienie jest skądinąd dobrym argumentem przeciwko netowi. Nic z tych rzeczy. To efekt badań uniwersytetu w Oksfordzie, o których dowiedziałem się od dziennikarza „Gazety Wyborczej" Vadima Makarenki (miło wypić poranną kawę z kimś sensownym), który ma w małym palcu świat nowych technologii telekomunikacyjnych.

Konkrety są takie: 10 proc. młodzieży w wieku 17–19 lat rezygnuje z dostępu do sieci. Nie chodzi o dzieci z patologicznych rodzin północnej Anglii, które nigdy w domu nie widziały komputera, bo wszystko wydaje się na whisky. Idzie o młodych ludzi, którzy korzystali z Internetu, ale podjęli świadomą decyzję o zakończeniu tej współpracy. Przyznacie, że w świecie smartfonów i iPadów odłączenie się od sieci jest równie trudne jak nieoglądanie „Niewolnicy Isaury" w roku 1984. To tak, jakby Zbigniew Hołdys stwierdził nagle: „Nie, nie idę do telewizji, mam dość mądrzenia się". To po prostu rzecz z gatunku niewyobrażalnych.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE