Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Początek końca Unii Żebraków

Piotr Gabryel

Naprawdę nie ma gwarancji, że historia Polski potoczy się w korzystną dla nas stronę

Nawet gdyby, jakimś cudem, jakimś szczęśliwym zbiegiem okoliczności, budżet Unii Europejskiej na lata 2014–2020 okazał się szczególnie hojny dla Polski, będzie to najpewniej ostatni taki budżet UE dla naszego kraju, tym bardziej że nie wiadomo, czy nie będzie to w ogóle ostatni budżet Unii, bo po prostu nie wiadomo, czy UE przetrwa czekające ją w najbliższych latach – za sprawą tonącego eurolandu – gospodarcze turbulencje.

Kończy się więc żebraczy okres w historii Polski (i nie tylko Polski), a zaczyna powrót do życia na własny rachunek i odpowiedzialność, a co za tym idzie – według własnego pomysłu. I to właśnie o tym powinni dziś debatować, o to powinni się spierać liderzy polskich partii politycznych. Zamiast się licytować, który z nich, gdyby rządził naszym państwem, wyżebrałby dla Polaków więcej, i kłócić się o to, która postawa jest podczas żebrania skuteczniejsza – „twarda" (PiS) czy „elastyczna" (Platforma).

Owszem, starajmy się jak najwięcej „wydostać" z budżetu Unii Europejskiej – to oczywista oczywistość – ale przestańmy czynić z tego filar rozwoju Polski i tracić czas na budowanie nie wiem jakich narodowych strategii wyciągania pieniędzy od innych państw. „Wielki polityczny plan" Donalda Tuska i jego partii, plan sprowadzający się do zdobycia dla nas w Brukseli 300 mld zł (z funduszu spójności), jest znakomitym przykładem takiego właśnie, fatalnego w skutkach, sposobu myślenia.

Skoncentrujmy się raczej na strategii pobudzania wzrostu własnej gospodarki, nakręcania koniunktury, aby nie za osiem lat, gdy skończą się pieniądze z UE i po prostu nie będziemy mieli innej drogi, jak ta właśnie, ale za rok, dwa lata, najdalej za trzy przywrócić naszej gospodarce tempo wzrostu, w którym rozwijała się jeszcze kilka lat temu. Tempo równe 5, a jeszcze lepiej 6 proc. PKB w skali roku.

Droga do tego celu jest prosta i trudna zarazem. Prosta, bo nie tylko wszystkie polskie dzieci już ją znają, ale nawet, mam nadzieję, Donald Tusk się zorientował, którędy ona wiedzie: trzeba mocno obniżyć podatki i koszty pracy i tak zredukować wydatki państwa, aby jednocześnie uzdrowić finanse publiczne. Ale jest to też droga niezwykle trudna, co łatwo wywnioskować choćby z faktu, że na razie żadna z głównych sił politycznych nie ma odwagi zaryzykować własną popularność, aby na powrót wyzwolić w Polsce gospodarczego tygrysa.

I na tym polega niebezpieczeństwo. Bo przecież historia Polski wcale nie musi się potoczyć dobrze dla nas. Polska z europejskiego żebraka może się zamienić równie dobrze w tygrysa, jak i w leniwego kotka, który będzie sobie wegetował na obrzeżach Europy, tracąc powoli swoich najlepszych obywateli, opuszczających kraj w poszukiwaniu szansy na godne życie, a przy okazji pomnażających bogactwo państw, które potrafią się rządzić lepiej od nas.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy