Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Obłudni obrońcy „Pokłosia”

Paweł Lisicki

Pokłosie" należy do tego samego gatunku, co książki Jana Tomasza Grossa czy twórczość Anny Bikont z „Gazety Wyborczej".

Wszystkie odwołują się do stereotypów, uprzedzeń, fobii; wszystkie abstrahują od kontekstu; wszystkie starają się stworzyć czytelny obraz bohaterów złych i dobrych, postaci jasnych i ciemnych. Bez szarości, bez dostrzeżenia uwarunkowań, bez zastanowienia się nad faktami. Mają na celu – wbrew temu, co obłudnie twierdzą ich autorzy – nie przeprowadzenie rachunku sumienia, ale wychłostanie narodowej pamięci, jej poniżenie i przemianę.

Wydawało się, że czas świetności takich dzieł minął bezpowrotnie wraz z socrealizmem. Wówczas to w roli niegodziwców występowali niezmiennie przedstawiciele klas panujących – kułacy, kapitaliści, bogacze, w roli niewinnych ofiar zaś bohaterscy członkowie klasy robotniczej. Obecnie rola katów przypadła Polakom, proletariatem stali się Żydzi. Tak jak socrealiści chcieli wykazać, że wszelkiemu złu świata winni są kapitaliści, tak ich dzisiejsi następcy chcą powiedzieć, że jedynymi czystymi i niewinnymi ofiarami wojny byli Żydzi. Polaków jako konkurentów do roli ofiar należy po prostu umieścić albo wśród katów, albo współsprawców.

Tadeusz Sobolewski z „Gazety Wyborczej" stwierdza, że krytycy filmu „myślą o narodzie jako świętej całości" i dlatego ich teksty „kojarzą mu się z przedwojenną propagandą antysemicką mającą źródła w faszyzmie"; podobnie mówi Dariusz Jabłoński, producent filmu, według którego krytykami kierują strach przed prawdą i antysemityzm. To się nazywa dialog: jeśli ktoś się z nami nie zgadza, to od razu jest antysemitą i tchórzem.

Kto twierdzi, że w czasie wojny nie zdarzały się wypadki haniebnego postępowania Polaków? Kto je akceptuje? Czym innym jest jednak potępienie poszczególnych Polaków, którzy w zbrodniach uczestniczyli, a czym innym pokazanie Polaków jako chciwej, żądnej krwi tłuszczy. To autorzy filmu posłużyli się antysemickimi kalkami sprzed wojny, tyle że tym razem w roli Żydów obsadzili Polaków. To dla nich jednostki są zawsze tylko reprezentantami zbiorowości. To autorzy filmu i ich obrońcy nie rozumieją, że umieszczenie wydarzeń w kontekście historycznym nie jest usprawiedliwieniem zła, ale pokazaniem pełnej prawdy. Przeciw „Pokłosiu" należy zaprotestować, bo tego wymaga elementarna uczciwość.

Kiedy już nie ma lepszych argumentów, Tadeusz Sobolewski sięga do wspomnień swojej matki, która w podwarszawskiej miejscowości biernie patrzyła na polowania na ukrywających się Żydów. No cóż, wspomnienia mogą być różne. W takiej sytuacji przypominają mi się słowa Szewacha Weissa, który mówiąc o Jedwabnem, stwierdza, że były też inne stodoły. Niestety, twórcy „Pokłosia" zrobili wszystko, żeby o tych innych stodołach nie pamiętano.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy