Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Europa wali nam się na głowę

Andrzej Urbański

Stary Kontynent czeka gigantyczna zawierucha, ponieważ powstaną trzy różne religijne federacje – wyznawców wiary w euro, oraz sceptyków, do których należą najbogatsi i cała reszta biedoty

Uśmiechnięty Janusz Lewandowski, budżetowy komisarz z Brukseli, oświadczył, że Polska ma sześć miesięcy, aby wejść do strefy euro, co zabrzmiało jak ultimatum. I o kondycji polskich elit źle świadczy, że nikt nie raczył w ogóle zauważyć, iż wyrok został już wydany. Tak naprawdę Lewandowski sprzedał nam info, że wszystkie kluczowe dla Unii Europejskiej decyzje podjęto. Najważniejsza – o utworzeniu osobnego budżetu dla eurolandu. Barroso, dwa lata łamany kołem przez Merkel i Sarkozy'ego, właśnie ogłosił swoją kapitulację – nowy budżet oznacza, że jego rola stanie się całkowicie dekoracyjna. Będzie najbogatszym figurantem nowego układu sił, firmując decyzje podejmowane w Bundesbanku i w czasie obrad niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. Z unii, do której wchodziliśmy w 2004 r., nie pozostanie nic poza fotelami w europejskim parlamencie – bez znaczenia, kto w nich zasiądzie, ponieważ jedyne, co będzie wolno europosłom, to z godnością milczeć. To się kiedyś nazywało „sejm niemy", a właściwe decyzje za posłów podejmowano wtedy w Moskwie.

Europę czeka więc gigantyczna zawierucha, ponieważ powstaną trzy różne religijne federacje – wyznawców wiary w euro; sceptyków, do których należą najbogatsi na kontynencie: Szwajcarzy, Szwedzi, Norwegowie, Duńczycy i Brytyjczycy; i cała reszta biedoty, której nie stać na finansowanie pogrążającego się w kryzysie południa Europy.

Barroso będzie najbogatszym figurantem nowego układu sił, firmując decyzje podejmowane w Bundesbanku

Polakom rząd Tuska w ciągu najbliższych tygodni złoży kilka fałszywych obietnic, zapewniając, jakim sukcesem będzie wielki cywilizacyjny skok w krainę cudów, ułudy i beztroski. Dzięki euro staniemy się mocarstwem, wprawdzie bez europejskiej armii i jakichkolwiek zabezpieczeń dla naszych granic i interesów, ale w zamian nasz minister spraw zagranicznych będzie mógł nocować w przedpokoju gabinetu pani kanclerz, aby każdego poranka składać jej zapewnienia o naszej miłości i oddaniu. Drobiazg polega na tym, że wejście do eurolandu dzisiaj oznacza konieczność zrzuty na „biednych" Greków, Portugalczyków, Hiszpanów i Włochów. Polska klasa średnia będzie dumna, mogąc finansować klasę średnią na Majorce, Sycylii, Krecie i Cyprze. Polscy emeryci poprawią sobie humor, mogąc wspomóc kilkakroć zasobniejszych emerytów w Barcelonie, Neapolu, Lizbonie i Atenach. A nasi młodzi bezrobotni absolwenci wyższych uczelni nie mogą się doczekać, aby zasłużyć na miano „prawdziwych Europejczyków", finansując walkę z bezrobociem w takiej Hiszpanii, gdzie bije ono rekordy świata. Wszyscy, którzy nie wykażą się w tej kwestii entuzjazmem, zostaną nazwani sfrustrowanymi populistami, klerykalną ciemnotą, ksenofobami i zbędnym elementem. Tak się złożyło, że według zamówionych przez NBP badań obecnie o euro marzy trzydzieści kilka procent Polaków, podczas gdy 56 proc. zdecydowanie nie ma na tę walutę ochoty. Co oczywiście świadczy o tym, jaki to kłopot rządzić tak niecywilizowanym narodem.

Gdyby więc Tusk uznał, że politycznie nie opłaca mu się przegrać wszystkich kolejnych wyborów, pozostaje mu tylko jedno – odgłowić swojego ministra, który od wielu miesięcy poucza nas, jakim wspaniałym interesem będzie zostać kolejnym landem w „nowej Europie". Zachowamy przecież język, kulturę i coś jeszcze, ale już nie pamiętam co. Niestety, Sikorski o tym samym poucza też innych, a już szczególnie kabaretowym posunięciem było ogłoszenie tej dobrej nowiny Brytyjczykom. Uczynił to bodaj tydzień przed wielką odsłoną, kiedy pani Merkel na ostatnim szczycie poparła premiera Camerona w sprawie cięć w budżecie unii, Tuska przy okazji traktując jak uciążliwego petenta. Jeżeli to nie było bankructwo polskiej polityki europejskiej tego rządu, to co nim być może? Zajęcie portu w Szczecinie? Zakaz wydobywania gazu z łupków, bo to się nie podoba niemieckim ulubieńcom w Moskwie? A może zakaz budowania Gazoportu, bo to popsuje wyniki finansowe rosyjsko-niemieckiej spółki zarządzającej podwodną rurą gazową? Dla rządu, który od dwóch lat nie potrafi odebrać wraku własnego samolotu, każdy szczyt kompromitacji jest do zdobycia.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE