Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Gabriel Zewlakow z zona Jola

Najszczęśliwszy ojciec na świecie

Paweł Zarzeczny

Każdy tata chce, by jego synowie grali kiedyś w piłkę

To była jedna z moich najdziwniejszych, jedna z najwspanialszych znajomości. Pracuję w „Super Expressie", w dziale sportowym. Wyrzucają nas gdzieś na daleki Grochów, z samego centrum Warszawy. Nie ma tam kompletnie nic do roboty, poza pisaniem krótkich tekstów, no to snujemy się po okolicy. Jedna knajpka z piwem, to przesiadujemy tam, albo na ławce, albo na murku. I dzień w dzień obserwuje nas jeden starszy, siwy mężczyzna. Też miłośnik piwa. I kiedyś zagaduje, że jego synowie grają w piłkę...

A gdzie? – proste, naturalne pytanie... A w Polonii. A właściwie to w rezerwach, bo trener nie zawsze wystawia...

Widocznie słabi...

Ano nie. Są najlepsi. Jeszcze zobaczycie wy wszyscy. Jeden jest obrońcą, Michał, a drugi napastnikiem, Marcin. To bliźniacy. Faktycznie, czasem siadają gdzieś obok, dwóch przystojnych chłopaków, i zawzięcie dyskutują, czy lepsza byłaby pizza za 6,50 zł, czy może za 7,20 zł.

Nieustające rozmowy o futbolu

Starszy pan zaprasza do domu, raz, drugi. Mieszkanie na wprost okien redakcji, 50 metrów. Poznaję jego żonę, Jolę. Przemiła, na każdą zapowiedzianą wizytę pełen stół. Jadła i napitków. Bogato i elegancko. I nieustające rozmowy o futbolu. Dzieciaki pochowane po pokojach – w jednym bracia, w drugim siostra, a my snujemy plany...

Ród Żewłakowów to zwielokrotnione do potęgi Boże Narodzenie

Że byłoby fajnie napisać o tych chłopakach, bo zrobią karierę.

I piszę jeden tekst o nich, drugi, piąty, dziesiąty... I mój szef w końcu mówi: „Za często o tych braciach piszesz, przecież to patałachy. Przecież to prywata. Widzę, że razem przesiadujecie i piwo pijecie, daj sobie spokój!".

Dwa lata później te patałachy wybiegły w składzie reprezentacji Polski na mecz z mistrzami świata, Francuzami, w Paryżu. Za trzy lata razem wyruszyły na mundial w Korei, razem zagrały w jedynym wygranym meczu z USA. Marcin strzelił wtedy gola. Obaj wyruszyli w świat, z Polonii, którą kochali. Do Belgii, Grecji, Turcji...

Michał, ten chłopiec, który nie miał na pizzę i w którego wierzył tylko ojciec, zagrał w kadrze 102 mecze. To absolutny rekord. Tyle razy koszulki z orzełkiem nie zakładali ani Deyna, ani Boniek, ani Lubański. Ten sam chłopak, o którym... ja miałem zakaz pisania, bo patałach. Oczywiście pisałem, bo po chwili już nie tylko ojciec i matka wiedzieli, że to brylanty. Pierwsi warszawiacy, którzy się tak wybili – poza Wojtkiem Kowalczykiem, poza książkowym Paragonem i Perełką...

Dziś ten Michał jest kapitanem Legii i jej najlepszym zawodnikiem. A Legia jest najlepsza w Polsce. Tak, ten chłopak, o którym nie wolno było pisać, bo to przecież po sąsiedzku. Dziś każdy zna ich nazwisko: Żewłakow.

Ale nikt tak dobrze nie poznał ojca. Gabriel Żewłakow. Lat 61. Najszczęśliwszy ojciec świata. Warszawski taksówkarz. Zwykły człowiek. Dlaczego najszczęśliwszy?

Otóż każdy tata chciał kiedyś grać w piłkę. Jak jemu się nie udało – usiłował nauczyć kopania futbolówki synów. Tylko Gabrysiowi się udało, i to wychować dwóch naraz! Na podwórku przy Łukowskiej. Ale jak się rozmawiało z nim dłużej – coraz częściej szczycił się córką Kasią. Że wspaniale się uczy, że bracia ją mobilizują. Aż któregoś dnia powiedział z dumą: „Wiesz, ona w piłkę grać nie mogła, to Jolka (mama) razem z nią postawiły na szkołę. I jest już po uniwerku w Warszawie, a teraz we Francji...". Te nazwy – Orlean czy Avignon – brzmiały tak samo dumnie jak Anderlecht Bruksela, Olympiakos Pireus czy Legia.

Ten ojciec był dumny z trójki swoich dzieci jak nikt inny. I tuż przed świętami odszedł. Pożegnany w kościele na wprost okien, w kościele, którego nigdy nie omijał, chodząc na piwo do Margo...

Synowie zaczynali w Drukarzu. To jeden z najbiedniejszych, ale najlepszych klubów Warszawy. Dla dzieciaków z biednych rodzin, zwyczajnych, nie szpanerskich. W okolicy, gdzie marzeniem chłopców zawsze było zostać żołnierzem mafii, mieć auto i najlepsze dziewczyny, nawet kosztem krótszego, niebezpiecznego życia.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?