Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Krzysztof Bondaryk musial odejsc, bo Donald Tusk stracil do niego zaufanie

Gambit Tuska

Jan Piński, Krzysztof Galimski

Szef MSW Jacek Cichocki gwarantuje premierowi to, czego nie mógł zapewnić Krzysztof Bondaryk: trzecią kadencję

W butach WSI

– Likwidowanie, bo do tego sprowadza się reforma ABW, największej służby specjalnej nie jest działaniem w interesie kraju, ale jak widać, Tusk nie myśli w kategorii interesu państwa polskiego – mówi „Uważam Rze" poseł PiS Bartosz Kownacki. Dodaje, że premier mógł się przestraszyć rosnącej potęgi szefa ABW. – Bondaryk stworzył imperium, które przejęło wpływy WSI. Tusk miał powody się bać. To było widać, jak przy aferze Amber Gold mówił synowi, że boi się podsłuchów – zauważa Kownacki.

Za rządów Bondaryka ABW wypełniła lukę stworzoną po zlikwidowaniu Wojskowych Służb Informacyjnych. Popularna „wieś" oprócz działalności statutowej zajmowała się wszystkim, czym nie powinna, głównie dziennikarzami i politykami. Podobnie jak WSI ABW realizowała polityczne cele partii rządzącej, a nie ustawowe zadania związane z bezpieczeństwem państwa. Świadczyła o tym przeprowadzona w latach 2011–2012 tajna akcja „Cmentarze", w ramach której ABW „opiekowała" się cmentarzami sowieckich czerwonoarmistów w Polsce. Podobnie jak w czasach komunistycznych SB próbując zapobiegać obywatelskim protestom, by przy okazji kolejnych rocznic sowieckiej agresji na Polskę nie doszło do antyrosyjskich prowokacji. W żadnym kraju żadna poważna służba specjalna nie zajmuje się zabezpieczaniem cmentarzy. Przy okazji opieki nad sowieckimi nekropoliami zaopiekowano się (inwigilując) osobami publicznymi (dziennikarzami, pisarzami, publicystami), których poglądy według ABW były antyrosyjskie. Jedynym kryterium trafienia na tę listę była opinia oficerów ABW.

Akcję „Cmentarze" przebiła akcja z 1 stycznia 2012 r., gdy grupa szturmowa ABW zatrzymała w Zakopanem rosyjskiego prokuratora Aleksandra Ignatienkę, który miał być poszukiwany listami gończymi przez władze w Moskwie.  Potem okazało się, że strona polska w chwili zatrzymania Ignatienki żadnego listu gończego nie miała. ABW zatrzymała rosyjskiego prokuratora i przekazała go prokuraturze, aby ta uruchomiła postępowanie ekstradycyjne. De facto ABW działała bez żadnej podstawy prawnej. Dopiero po kilkunastu dniach niezbędne dokumenty w tej sprawie zostały przesłane przez stronę rosyjską. Wszystko zatem wskazywało na to, że odbyło się to „na telefon" z Kremla.

Upadek Bondaryka został spowodowany przecenieniem własnej siły i chęcią podporządkowania sobie coraz to nowych obszarów. Pierwszy konflikt wybuchł z generałem Marianem Janickim. Bondaryk chciał przejąć tak zwaną dziesiątkę, wydział Biura Ochrony Rządu zajmujący się rozpoznawaniem zagrożeń. – To tak naprawdę samodzielna służba specjalna. Mają takie same uprawnienia, mogą nawet zakładać kontrolę operacyjną – mówi „Uważam Rze" jeden z oficerów BOR.

Pod koniec Bondaryk otworzył sobie kolejny front, atakując szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Pawła Wojtunika. Bondaryk chciał likwidacji tej służby i przejęcia jej uprawnień przez ABW. I tu także nie udało mu się przewalczyć swoich pomysłów. Co więcej, zyskał następnego wroga, i to znacznie silniejszego, niż myślał. Od tamtej pory spekuluje się (także obecnie), że Wojtunik może go zastąpić w gabinecie na Rakowieckiej.

Silniejszy niż Kiszczak

Niezależnie od tego, kto formalnie zostanie nowym szefem ABW, faktyczną władzę będzie tam sprawować Jacek Cichocki. Nowy oberminister Tuska, zanim trafił do rządu, pracował dla Ośrodka Studiów Wschodnich, uchodzącego za największy polski think tank specjalizujący się w problematyce wschodniego sąsiedztwa UE. Rosyjskie media otwarcie nazywają OSW jedną z filii polskiej Agencji Wywiadu. Cichocki wprost ze stanowiska dyrektora OSW trafił do kancelarii premiera Tuska, gdzie powierzono mu koordynację działań tajnych służb.

– Podporządkowanie ABW Ministerstwu Spraw Wewnętrznych odtworzyło sytuację z końcówki PRL, kiedy wszechwładny generał Czesław Kiszczak nadzorował z tego stanowiska Milicję Obywatelską i Służbę Bezpieczeństwa – przestrzegał tuż po wydaniu rozporządzenia Mariusz Kamiński, wiceprezes PiS i były szef CBA. Faktycznie Cichocki otrzymał władzę znacznie większą niż Kiszczak. Może bowiem żądać od podległych sobie szefów wszystkich służb specjalnych informacji związanych z planowaniem i wykonywaniem powierzonych im zadań. Czyli na bieżąco recenzuje ich pracę, także operacyjną. Może nakazać podjęcie lub wstrzymanie działań, na których zależy Donaldowi Tuskowi.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO